MORON’S MORONS „Indecent Exposure”
Slovenly 2018

Moron’s Morons to efemeryczny kwartet z miasta stołecznego o którym pewnie mało kto z was słyszał. A to błąd, gdyż zespół jest jak najbardziej wart szerszego zainteresowania. Co prawda muzyka, którą wykonuje nigdy w naszym cebulowym grajdołku nie zdobyła większego uznania ale może najwyższy czas to zmienić.

„Incident exposure” jest drugą okazją by posłuchać tych maniaków z winylowej siódemki. Pierwsze wydawnictwo było co prawda dla mnie raczej ciekawostką, gdyż wytłoczone w winylu nagrania dokonane telefonem na próbie, nawet jeśli zdradzały już spory potencjał drzemiący w moronsach, to trochę za wiele nawet na moje gumowe ucho ale teraz nie ma się już do czego przyczepić. Brzmienie co prawda jest brudne, szorstkie i raczej nie przypadnie do gustu fanom wypolerowanej produkcji ale właśnie takie ma być! Zresztą ciężko sobie wyobrazić by taka muzyka zabrzmiała inaczej.

A co w warstwie muzycznej proponuje nam Moron’s Morons? Zajebistego, zdegenerowanego i dzikiego garażowego punka w którym mniej więcej po równo mieszają się wpływy Dead Boys, GG Allina oraz całej tej garażowo rock’n’rollowej fali z lat 90 z Oblivians i New Bomb Turks na czele. Twórczość Jay Reatarda też jest tutaj dobrym punktem odniesienia.
Chodzi to wszystko jak należy. Numery są szalone i odpowiednio hiciarskie. Słychać, że ta ekipa doskonale wie co chce grać i jak to zagrać. Tu nie ma się co rozpisywać. Tu trzeba tego słuchać.
Piękny kawał brzydkiej muzyki!

Wiktor Rykaczewski

PS
Bardzo cieszy mnie fakt, że kolejny polski zespół wydaje swoje nagrania w dobrej zagranicznej wytwórni!