HARD WORK – Nic Nie Trwa Wiecznie
Hardcore Tattoo 2018

Długo sobie kazali czekać na nowe wydawnictwo śląscy weterani hardcore. Od wydania ostatniej epki pt. „Dla takich chwil” minęło 6 długich lat. Cieszy jednak fakt, że chłopaki nie postanowili rzucić ręcznika na ring i nadal parają się graniem. Szczególnie, że nowa płyta Hard Work stawia poprzeczkę bardzo wysoko.

To co rzuca się w uszy po odpaleniu „Nic nie trwa wiecznie” to mocne, zawodowe brzmienie i konkretny energetyczny cios. Miło, szczególnie, że te starsze wydawnictwa Ślązaków często kulały pod względem realizacyjnym.
Bardzo lubię to co Hard Work prezentował przed laty ale szczerze przyznam, że nie miałem jakichś wielkich oczekiwań w stosunku do tego materiału i zostałem bardzo pozytywnie zaskoczony. Wszystko chodzi jak należy, numery są ciężkie i swoją mocą potrafią konkretnie przypierdolić. Z drugiej strony są one też całkiem przebojowe i dosyć szybko całkiem sporo z nich zostaje na dłużej w głowie. Duża w tym zasługa polskich tekstów, które są całkiem przyzwoicie napisane i wyraźnie wykrzyczane przez Kornela. Naprawdę super się to wszystko zazębia. Zupełnie nie słychać, żeby ten język polski nie był na miejscu jak to się czasem potrafi zdarzyć w podobnych przypadkach.

Muzycznie nie ma tu jakichś rewolucji. Hard Work pozostaje wierny swojemu stylowi wyrastającemu z madballowej tradycji zmiksowanej z wpływami takich zespołów jak Terror czy Death Before Dishonor. Mamy zatem tutaj do czynienia z riffami typu „you’ve heard it all before” co zupełnie nie przeszkadza cieszyć się muzyką gdyż jak już wspominałem forma zespołu jest wysoka.

Bardzo fajna jest ta płyta. Mimo iż takie granie lekko trąci myszką w 2018 roku i raczej dalekie jest od dzisiejszych trendów to mam nadzieję, że ten krążek trafi pod strzechy gdyż zdecydowanie wart jest uwagi. Powrót z klasą!

Wiktor Rykaczewski