RUDE RIOT – Dishonor
Anachronism 2017

Rude Riot to skinowsko-hardcore’owa załoga z Kijowa. Chłopaki grają razem od 2007 roku a „Dishonor” do ich druga duża płyta. Tyle tytułem wstępu.

Numerów na płycie jest 10 ale jak odrzucimy Intro i Outro to zostaje 8 w tym cover Warzone („Sound of Revolution”). Może nie wiele ale moim zdaniem wystarczy, szczególnie, że całość nie jest jakoś szczególnie hiciarska. Mam wrażenie, że pierwsza płyta Ukraińców sprzed kilku lat była bardziej przebojowa. Na „Dishonor” środek ciężkości został przeniesiony bardziej w hardcore’ową niż street punkową stronę. Kawałki utrzymane są głównie w średnich tempach, są dosyć monumentalne, pełne mocnych chórów i są raczej grubo ciosane. Jeśli szukacie w muzyce luzu i dystansu to szukajcie dalej. Tu wszystko jest sztywniutko, na poważnie i ze sporą dawką patosu. Ale to w końcu muzyka ulicy z kraju w którym problemy społeczne narastają od lat a na wschodzie trwa regularna wojna.

Całość trzyma więcej niż przyzwoity poziom i jeśli tylko jesteś fanem konwencji to raczej łykniesz ten materiał z przyjemnością. Mnie najbardziej podobają się kawałki zaśpiewane po ukraińsku. Mam chyba słabość do zespołów ze wschodu śpiewających we własnych językach. Brzmi to bardziej naturalnie niż angielski i po prostu fajniej.

Wiktor Rykaczewski