Lazy Class „Pressure rising” EP
Spirit of the Streets Rec. 2017

Czołowy street punkowy produkt eksportowy miasta Warszawa zdążył już okrzepnąć na tyle, że dorobili się własnego, rozpoznawalnego stylu. Balladek to oni nie grają, są to solidne punk rockowe songi z idealnie wyważonymi proporcjami między surowym rytmem a melodią. Jeśli ktoś myślał, że Lazy Class pójdą w stronę słodkiego oi!’a, srogo się zawiedzie. Już zadymiarska okładka sugeruje, że tym razem żarty się skończyły – w pierwszym numerze słychać, że to na serio, a groźba agresji staje się realna. „Pressure rising, the anger grows” jak wrzeszczy wkurwiony Wiktor na stronie A i nie ma tu żadnego udawania. W tym kawałku prawie słychać syreny i policyjny megafon „demostracja jest nielegalna, proszę osoby z immunitetem o opuszczenie zgromadzenia”, czy co oni tam zawsze nadają.

Druga strona singla pewnie bardziej przypadnie do gustu fanom kapeli, bo jest logiczną konsekwencją dotychczasowych dokonań: melodyjne, uliczne zaśpiewy, jeszcze więcej chóralnych refrenów i mocny, motoryczny rytm gitar. Przebojowe piosenki nie chcą wyjść z głowy, a przy tym nie są to oczywiście hymny o piwie i skinach. Słucham i napierdalam z żalu głową w parapet, że przez tyle lat nie było wyboru. Musieliśmy słuchać debilnych kawałków o chlaniu, miłości do ulic i syfu miast, żenujących rymów i prostackich prawd o tym jak życie jest ciężkie, a bramy brudne. Lazy Class prezentuje totalnie nową jakość i nawet jeśli dotąd nagle nie odkryłeś street punka w sercu, możesz słuchać bez obciachu i posądzenia o chujowy gust i naziolskie sympatie. A teraz czekamy na płytę długogrającą. Liczę, że będzie to ostateczny szpadel w pierś konającej bestii ojo-polo, wspieranej przez wszelakich farbenopodobnych wesołkow. Najwyższa pora na zmianę warty. <

Stan.