CF98 – Story Makers
Antena Krzyku 2017

Krakowski CF98 to już właściwie weterani polskiej sceny melodyjnego pop punka. Nigdy jakoś specjalnie nie było mi z ich muzyką po drodze, nie wiem czy to wina tego, że jestem typowym polakiem i wesołe „amerykańskie” melodie nie grają mi w duszy czy może jak byłem młody to już byłem stary i młodzieńcze granie CF-ów nie zdołało się przebić przez skorupę mojego zwapnienia. Fakty są jednak takie, że w dwóch ostatnich płytach zespołu ugrzęzłem na tyle, że nawet nie zdołałem ich przesłuchać do końca. Zupełnie nie było to moje granie.

Tym czasem, po dłuższej przerwie i o ile się nie mylę chwilowym zawieszeniu działalności, zespół zaatakował piątym w swoim dorobku krążkiem i kurde, wchodzi mi! Co więcej, nie dość, że wchodzi to się jeszcze podoba. Słychać, że od powstania zespołu minęło już lat naście i nie mamy już do czynienia z nastolatkami a z ludźmi, którzy wkroczyli w dorosłość. Materiał jest po prostu dojrzalszy i mniej młodzieżowy. Jest to również najmocniejsza i najbardziej hardcore’owa płyta CF98 na której pierwiastek pop został schowany na dalszy plan. Oczywiście nadal rządzą melodyjne gitary (może tylko częściej uderzają w melancholijna nutę) oraz miły uchu wokal Karoliny ale całość zyskała zdecydowanie na ciężarze dzięki czemu bliżej im teraz do melodyjnego HC po linii Ignite czy Good Riddance niż typowych pop punkowych zespołów dla dzieciaków. Inna sprawa, że mimo iż na „Story Makers” jest więcej czadu niż na poprzednich wydawnictwach to jednak te kawałki mają spory potencjał piosenkowy i mimo iż jest to dosyć dalekie skojarzenie słyszę tu momentami powinowactwo z takim Gaslight Anthem na przykład.

Kolejna zmiana to powrót do pisania po angielsku. Już widzę jak niektórzy kręcą na to nosem, ale dla mnie akurat w przypadku CFów jest to zmiana na plus. Lepiej to siedzi w kontekście muzyki. Szczególnie, że teksty nie są tutaj napisane na odwal się i prezentują wysoki poziom. Zarówno pod względem tematyki jak i warsztatu. Nie ma lipy!

Bardzo fajna jest ta płyta! Jak dla mnie droga jaką obrał na niej zespół jest najlepsza z możliwych. Pop punk to nie moja liga ale melodyjny hardcore jaki zaprezentowali na „Story Makers” to już tak. Jeśli zespół utrzyma taki kurs na kolejnych wydawnictwach to możliwe, że zakolegujemy się na dłużej.

Wiktor Rykaczewski