FUCK IT. I QUIT – In The Shadow Of Extinction
Refuse 2017

Pamiętacie Ensign z New Jersey? Grali melodyjnego hardcore’a na przełomie lat ’90 i dwutysięcznych kilkukrotnie odwiedzając w tamtych czasach nasz kraj. Jak się okazało Tim, wokalista grupy, powrócił niedawno z nowym projektem o wdzięcznej nazwie Fuck It. I Quit.

Jeśli myślicie, że FIIQ to muzyczna kontynuacja tego co robiło Ensign to możecie się zdziwić. Zespół co prawda gra jak najbardziej hardcore ale w zupełnie innej konwencji. Muzyka jest surowa, hałaśliwa i często niepokojąca. Numery są krótkie i bardzo intensywne momentami utrzymane wręcz w grindowej estetyce (najkrótszy trwa niespełna 5 sekund) i niosą ze sobą całkiem sporą dawkę emocji – głównie złości. Generalnie jest raczej brzydko… w pozytywnym tego słowa sensie – mimo, iż muzyka wydaje się być mało przystępna to jednak potrafi zainteresować i słucha się jej całkiem nieźle. Zresztą nie ma tu za bardzo czasu na zmęczenie materiału ponieważ 9 zawartych na płytce kawałków trwa razem pewnie maksymalnie jakieś 8 minut.

Płyta jak na epkę jest całkiem nieźle wydana. Zawiera 8 stronnicowy booklet z tekstami i grafikami, które nawiązują do anarcho punkowej i crassowej estetyki. Liryki zresztą również można zakwalifikować do tej grupy. Wszystkie są bardzo zdawkowe, zwięzłe i trzymając się raczej sloganowego charakteru celnie piętnują patologie współczesnego świata. Wraz ze swoim dosyć ponurym przesłaniem doskonale wpasowują się w muzykę, w której raczej próżno szukać radości.

W kontekście starego zespołu wokalisty zaskakuje ta epka, ale pozytywnie. Nie jest to może muzyka dla każdego ale jeśli nie boicie się zanurzyć w dźwiękowym brudzie to jak najbardziej warto sprawdzić to co robią na tej płycie ci goście.

WiktorRykaczewski