GRADE 2 – Break the routine
Contra Records 2017

Słucham tej płyty na wciąż. Ochy i achy, które dotyczyły debiutu w dużej mierze koncentrowały się na (bardzo młodym) wieku muzyków, niż warstwie muzycznej. Co należy zrozumieć, bo stetryczała scena desperacko potrzebuje dowodów, że jeszcze nie całkiem umiera. No i jeśli powyższa płyta Grade 2 jest zwiastunem większej fali nowych zespołów, to streetpunka czekają złote dni.

Hit za hitem, obok niemalże rapującego basisty, który zdominował wokalnie poprzednią płytę, na „Break the routine” mocno wyczuwalne jest odważniejsze wejście w temat śpiewania, wokalisty Jacka. A jest to jeden z ciekawszych wokali, jakie słyszałem od dawna. Melodia, chropowatość – piosenkowo, ale bez cukru.

Bigla dostały też kompozycje, świetnie zaaranżowane są „Pubwatch”, czy „Procrastinator”, melodią urzekają „Falling bridges”, czy chyba mój ulubiony na tej płycie „Mr. Industry”, nastrój buduje krótkie pozbawione zadęcia „Devil’s dancen hours”. Do tego świetne „Groundhog day”, czy „Medina Snake”. A to już ponad połowa albumu. Dobrze brzmi ta płyta, nie jest przesadnie wypolerowana, ale słychać, że gitary nie były nagrywane przez multuefekt za 200 zł wprost na komputer.

Bardzo brytyjski, eklektyczny w idei, ale jednak oiowy streetpunk, wielka frajda, jak ktoś nie przepada za cepowatą odmianą tej muzyki. Wiedziałem, że to będzie dobry album, ale nie spodziewałem się, że aż tak. Sparrerowi rośnie groźny konkurent, a w kategorii „Płyta roku” chyba już urósł. Gorąco polecam.

Mroku