Podwórkowi Chuligani – Prowincjonalna Łobuzerka
DIY 2017

Ale ten czas zapierdala. Pamiętam jak dziś jak piłem z załogą tanie browary w rytm hitów z pierwszej kasety Podwórkowych. Tymczasem „Powrotowi na ulicę” stuknęła już osiemnastka a ja o tyle samo starszy, sporo grubszy i zdecydowanie trzeźwiejszy siedzę właśnie w pokoju i słucham czwartego albumu płocczan pt.”Prowincjonalna Łobuzerka”.

Nowa płyta jest wyjątkowa z dwóch powodów. Po pierwsze jest przejściem zespołu na pozycję DIY – została wydana własnym sumptem, a po drugie pieczętuje ona dwadzieścia lat działalności grupy. Tak długi okres aktywności to nie w kij dmuchał – dojrzałość zespołu rzuca się od razu w uszy. Zresztą ta dojrzałość, zarówno tekstowa jak i muzyczna, objawiła się dosyć wyraźnie na poprzedniej, bardzo dobrej, płycie „Na pohybel!”, która ukazała się już dobre siedem lat temu. Zatem jeśli twórczość Podwórkowych kojarzy się wam tylko z infantylnymi kawałkami sprzed lat w stylu „Margaryny” czy „Mój kumpel Joe” to możecie się zdziwić.

Mimo tego, że zespół ewidentnie poszedł do przodu słuchać nadal jego charakterystyczny styl. Wciąż jest to przebojowy mix ska i punk rocka a teksty mimo, iż traktują o sprawach dużo poważniejszych są napisane w specyficznym „frankowym” stylu. Właściwie tylko „Podole” i „Grodzki pub” napisane są w klimacie pierwszej płyty, reszta kawałków dotyka bardziej istotnych i często trudnych tematów takich jak bezsensowna przemoc („Prowincjonalna łobuzerka”), pedofilia (mocny numer „Okno na świat”) czy narkomania („Gwiazdka”).

Muzycznie na tym albumie wszystko się zgadza. Chuligani to zespół tworzony przez bardzo sprawnych muzyków i to słychać od początku do końca. Mimo to odnoszę wrażenie, że stać ich na trochę więcej. „”Prowincjonalna Łobuzerka” to album udany lecz poprzednia płyta podobała mi się nieznacznie bardziej. Nieco większa była jej przebojowość a proporcje pomiędzy ska a punk rockiem były bardziej wyrównane. Na najnowszym krążku numery ska wydają się jednak bardziej dominować, co w moim przypadku nie jest atutem. Zagrane są one bardzo solidnie ale nie będąc specjalnym fanem trzeciej fali ska, do której jest im najbliżej, słuchając płyty w całości czuję przesyt takimi dźwiękami. Do tego uważam, że Podwórkowi świetnie sobie radzą z melodyjnym punk rockiem i gdyby to ode mnie zależało to odwrócił bym gatunkowe proporcje na tym wydawnictwie.

Właściwy program krążka to 12 premierowych kawałków. Poza nimi Podwórkowi Chuligani serwują nam w bonusie cztery na nowo nagrane utwory z pierwszej płyty. Nie jestem raczej zwolennikiem odgrzewanych kotletów ale tych kilku starych hitów słucha się po latach nawet przyjemnie. Myślę też, że można ten bonus uznać również za zapowiedź winylowej reedycji „Powrotu na ulicę”, którą właśnie wypuściła wytwórnia Jimmy Jazz.

Pomimo wspomnianych wyżej mankamentów uważam, że najnowsza płyta Podwórkowych to solidna porcja ska punkowego, energetycznego grania, które na bank zadowoli fanów Franka i jego bandy. Osobiście mam nadzieję, że zespół kolejne wydawnictwo przygotuje szybciej niż za siedem lat oraz, że będzie ono bardziej punkowe. Póki co pozostaje mi zachęcić was do zakupu tego krążka oraz pójścia na któryś z jubileuszowych koncertów płockiej załogi.

Wiktor Rykaczewski