BUŁGARSKI POKAZ SIŁY I NIE TYLKO – ROZMOWA Z ALEXEM Z LAST HOPE

My, Polacy (jak bardzo pompatycznie to nie zabrzmi) lubimy myśleć o sobie jako o pępku świata. Na innych patrzymy z góry, szczególnie zaś na pozostałe kraje byłego imperium sowieckiego. Przekłada się to również, niestety, na scenę HC – jesteśmy przekonani, że to u nas dzieje się wszystko to, co najważniejsze, a inni powinni nam zazdrościć. Polecam więc wszystkim poniższą rozmowę, jaką udało mi się przeprowadzić z wokalistą kapeli LAST HOPE z Bułgarii, Alexem – on i jego sofijska załoga posiadają ogrom doświadczenia, ogrania i dedykacji, a u nas są wciąż mocno niedoceniani… Przy okazji dodam, że wywiad przeprowadzony został już dość dawno temu z przeznaczeniem do publikacji w zinie, który niestety nigdy się nie ukazał (pozdro Spook), Alex ma jednak dużo ciekawych, ponadczasowych rzeczy do przekazania, zatem miłej lektury.

Rozpocznijmy od mało poważnego pytania… co prawda chodzi o hard core, ale z troche innej perspektywy. Chciałbym również podkreślić, że to pytanie pochodzi od mojego znajomego, nie ode mnie… Z jakiegoś powodu chciałby on wiedzieć, czy to prawda, że Bułgaria jest obecnie centrum europejskiego przemysłu pornograficznego?

Haha nigdy wcześniej o tym nie słyszałem! Ale nie sądzę… Zapytałem znajomego, który… powiedzmy, że o wiele bardziej siedzi w temacie porno – twierdzi, że to nieprawda. Węgry i Rumunia produkują o wiele więcej pornografii i mają prawdziwe gwiazdy porno. Przynajmniej tak twierdzi mój znajomy :)

Let’s start on a light note…it’s all about hard core, but from a bit different perspective. I would also like to stress that the question comes from ‘a friend’, not from me… For some reason he is really interested if it is true that Bulgaria is now the center of the European porn industry?

Haha I never heard that before! But I don’t think so… Just asked my friend who is… let’s say a lot more into porn – he said that’s not really true. Hungary and Romania got way bigger porn production and real porn-stars. That’s what he said :)

1958427_10151940464316820_1670022746_n

No dobra, przechodzimy do poważnych tematów. Poznaliśmy się dawno temu na festiwalu w Skopje, stolicy Macedonii. LAST HOPE było wtedy młodą kapelą. Przez te wszystkie lata nie tylko przetrwaliście jako zespół, ale też staliście się jedną z najdłużej działających, najciężej pracujących i cieszących się największym powodzeniem kapel z waszego kraju, regionu i całej Europy. Co według Ciebie było najważniejszym czynnikiem, dzięki któremu twój bend osiągnął taką pozycję?

Fakt, to było bardzo dawno temu! :)

Czynników było więcej niż jeden. Przy okazji, dzięki za dobre słowa – poziom i definicja „powodzenia” to coś bardzo relatywnego, ale zawsze miło to usłyszeć… Przede wszystkim wydaje mi się, że najważniejsze są miłość i pasja do tego co robimy. Udało nam się przetrwać 20 lat – zaczynaliśmy jako dzieciaki bez pojęcia, czym tak naprawdę jest granie w kapeli i nie spodziewaliśmy się, że tak długo pociągniemy… a jednak się udało :) Rzecz jasna przez te lata wielu ludzi odeszło, przeżywaliśmy dobre i złe chwile, ale bez względu na to, jak trudno czasem bywało – nigdy nie przyszło nam do głowy rozpaść się czy zakończyć działalność… Cokolwiek się działo, ta kapela i muzyka dawały nam o wiele więcej… to oczywiste, że dobrze się bawimy i uwielbiamy to robić. Wiem, że to brzmi jak oczywistość, ale powtórzę jeszcze raz bo właśnie tego potrzeba, żeby przetrwać i osiągnąć cel – ciężkiej pracy, wytrwałości i poświęcenia… z jednej strony 100% zaangażowania i poważnego podchodzenia do tego co robisz, a z drugiej dystans do tego, że jesteś w kapeli i stoisz na scenie… bądź pokorny wobec tego, co osiągnąłeś, a reszta sama się potoczy.

Alright, now for the serious stuff. We met many years ago at a festival in Skopje, Macedonia. LAST HOPE was a fresh band then. Over the years, not only have you managed to stay together as a band, which is quite rare on its own, but also you have grown immensely and became one of the longest running, hardest working and most successful bands in your country, the whole region, and all of Europe. In your opinion, what was the most decisive factor in the band reaching the status it has now?

Yeah man, that was a long time ago! :)

There are a lot of factors, and not just one. Thank you for the nice words by the way – the level and definition of “success” is a very relative thing, but it’s always nice to get appreciation of any kind… On a first place I guess, stands our love and passion for what we do. We managed to survive for 20 years – we started as young kids who didn’t have a clue of what’s to be a real band and never expected to last for so long… but it did eventually :) Of course we changed a bunch of members during those years and we went through a lot of good and bad times, but no matter how hard was at certain points – we never even thought of breaking up or leaving it… And whatever it took, this band and music gave us so much more… obviously we have fun and enjoy what we do. I know it sounds cliche, but I’ll repeat it again, because this is what it takes to survive as a band a reach your goals – hard work, persistence and dedication… be 100% into it and serious about what you do on one side – and on the other side not taking yourself too serious within the context of being in a band and on stage… just be humble with what you got and let it live.

Wasza historia jest bardzo wyjątkowa, jesteście jedną z nielicznych kapel z Europy Wschodniej, która osiągnęła taki poziom popularności. Pamiętam, jak rozmawialiśmy o tym, jak ciężko jest zespołom z naszej części świata zostać zauważonym. Jesteście jednym z niewielu wyjątków – czy dziś powtórzyłbyś to samo? Jeśli nie, co się zmieniło?

Co oczywiste, dla kapel takich jak my, ze Europy Wschodniej i Bałkanów, największą przeszkodą były finanse – pochodzimy z najbiedniejszych obszarów Europy i tak jak w każdym innym aspekcie życia, pieniądze stanowią główny problem. Pamiętam nasze pierwsze koncerty na Zachodzie, w Austrii i Niemczech, pamiętam różnice między nami i lokalnymi bendami – wszystkie miały pełen backline i bardzo dobre instrumenty, własny bus, a przynajmniej elegancką furę, którą pożyczyli od rodziców, itd. My musieliśmy ostro walczyć i ciężko pracować, żeby w ogóle wyrwać się ze swojego kraju i pojechać w trasę… Tak było wtedy i tak jest dzisiaj. Przyznam, że dziś jest nam trochę łatwiej niż w starych czasach, ale wciąż o wiele trudniej, niż kapelom z Zachodu… Jest jak jest – staraliśmy się nie płakać i nie narzekać – po prostu dawaliśmy radę. Zawsze tak już będzie – kapele ze Wschodniej Europy zawsze będą miały pod górkę – chociażby pod względem geograficznym, podróże na Zachód zawsze będą trudniejsze i droższe, a, nie ukrywajmy, generalnie właśnie tam jest główny „rynek HC”. Ale, jak już mówiłem, jest jak jest. Koniec końców nie mogę narzekać – udało nam się przebić, mieliśmy okazję grać na fantastycznych koncertach i zajebistych trasach i wiem, że jeszcze więcej przed nami. Ciężko przez te lata pracowaliśmy i w końcu doczekaliśmy się nagrody. Więc tak, wiele zmieniło się na lepsze.

Your story is quite remarkable, you are one of the few East Europe bands to get such recognition. I remember talking to you about how hard it is for bands from our part of the world to be noticed. Being one of the few exceptions, do you think this is still the case? If not, what changed?

Obviously main obstacle for a band like us coming from Eastern Europe and Balkans in our case, always has been financial – we come from the poorest areas in Europe and as in any aspect of our everyday life money is main concern. I remember when we were traveling for our first shows in Western Europe, it would be Austria and Germany and you could see the difference between the local bands and us – they would have full backline and really good instruments, their own van or at least a nice van they’ve borrowed from their parents and so on… We had to fight hard and work hard to even afford to get out of the country and tour… It was and it’s still the way it is. I can’t admit nowadays is a little bit easier for us comparing to the old days, but still it’s a lot more harder comparing to the bands from the West… It is what it is – We never wanted to cry about it and complain – we just try to deal with it. It’s gonna be always like this – it’s gonna be always harder for the Eastern European bands – even geographically it’s harder and way more expensive to travel to Western European destinations, because let’s face it – that’s where the main „hardcore market” is, generally speaking. But as I said – it is what it is. After all I can’t complain – we made our way out and we got the chance to play some great shows, some great tours – and I know there’s a lot more to come. We worked hard over the years and eventually it starts to pay off. So yes – things have been changing for a better.

10885173_10152515837696820_7247094570808206320_n

LAST HOPE grało trasy i dzieliło scenę właściwie z każdym, kto się liczy w europejskim i światowym HC. Jaka kapela, albo kto konkretnie jako osoba pozostawił najlepsze wspomnienia? A może ktoś zostawił naprawdę złe?

Tak, mieliśmy okazję być w trasie lub grać na jednej scenie z większością naszych muzycznych bohaterów, więc mamy szczęście mieć mnóstwo dobrych wspomnień. Naszą pierwszą „jazdą” z prawdziwego zdarzenia był support przed MURPHY’S LAW na trasie po całej Europie, niezapomniane wrażenia! Trochę później supportowaliśmy AGNOSTIC FRONT na ich pierwszej trasie po Bałkanach – to też było niesamowite przeżycie! AGNOSTIC FRONT są od zawsze jednym z moich ulubionych zespołów i granie z nimi trasy, wspólne spędzanie czasu było czymś, czego nawet bym sobie nie potrafił wyobrazić jako dzieciak. Roger & Stigma to żywe legendy i chyba najfajniejsi goście na scenie HC. Świetnie się razem bawiliśmy i tak jest zawsze, kiedy razem gramy albo spotykamy się gdzieś w trasie. Graliśmy mnóstwo fajnych tras i wiele niezapomnianych gigów i mam nadzieję, że jeszcze wiele przed nami.

Jak już mówiłem, graliśmy właściwie z każdym, z kim byśmy chcieli i szczerze mówiąc nie przypominam sobie, żeby kiedykolwiek było źle. Bardziej znane kapele zawsze traktowały nas jak kumpli i były wobec nas spoko, wspierając nas po całości. Chyba to właśnie odróżnia scenę HC od całej reszty – zamiast gównianej mentalności gwiazd rocka masz podejście na zasadzie jeden za wszystkich, wszyscy za jednego.

LAST HOPE toured and shared stages with pretty much everyone that counts in European and world’s hard core movement. Which band, or what person in particular brings out the best memories? How about the worst?

Yes, we had chances to tour or share stages with most of our musical heroes, so we’ve been really lucky – a lot of good memories. Supporting Murphy’s Law on a full European tour 10 years ago was our first „big thing” and that’s something to remember! Also a little later, supporting Agnostic Front on their first Balkan tour – that was something special! Agnostic Front has been one of my all time favorite bands and having the chance to tour and hang out with them, was something that I wouldn’t even imagine when I was kid. Roger & Stigma are living legends and probably the coolest guys in hardcore. We had a great time together and since then it’s always the same, always great when we play together or meet each other somewhere on the road. We did a lot of cool tours and many unforgettable shows – and hopefully a lot more coming up. As I said we’ve played with almost everybody we could possible want to and honestly I can’t think of any of those times that have sucked. Bigger bands have been always treating us super friendly and nice and they’ve been supportive. I guess that’s what defines HC scene from the rest – the lack of bullshit-rockstar-mentality and the looking-out-for-each-other attitude.

Czym przede wszystkim różni się granie z kapelami z Europy i Ameryki?

Dla ludzi ważniejsze są kapele ze Stanów, więc w większości przypadków koncerty są większe… Swoją drogą to wielka szkoda, ale to zupełnie inny temat… Poza tym nie widzę jakichś większych różnic. Czasem jakiś Amerykanin zachowa się w głupi czy arogancki sposób, ale nie chcę uogólniać, bo to samo może się przydarzyć w przypadku młodej europejskiej kapeli, która akurat jest modna… Tak też bywało… Na szczęście to bardzo rzadkie przypadki, a dla nas i tak nie ma to znaczenia, więc nie ma o czym mówić.

What is the main difference between playing with European and American bands?

People care more about American bands, so shows are bigger in most cases… Which is a shame, but that’s another topic… Other than that I don’t see any big differences. Sometimes some Americans could act a little stupid and arrogant, but I don’t want to generalize, because this could be the case also with some European young hype band… We’ve seen that… Fortunately that’s very rare and we don’t really care, so it doesn’t matter.

Graliście w całej Europie, ale dotarliście też do bardziej niezwykłych miejsc, gdzie nie uświadczysz znanych kapel… jaki gig był pod tym kątem najbardziej „egzotyczny” czy też niezwykły?

Dla niektórych nasze okolice są dość egzotyczne – często gramy w Serbii, Macedonii, Rumunii, Grecji… Graliśmy wiele razy w Istambule, kilka razy w Bośni i innych miejscach na Bałkanach, które nie są uważane za popularne na scenie HC. Graliśmy kilka tras w Rosji, za każdym razem było rewelacyjnie. Dziś wszyscy tam grają, ale parę lat temu tak nie było. Nie zapomnę pierwszej wizyty w Rosji w 2007 – zagraliśmy 8 koncertów i było fenomenalnie! Na każdym było od 300 do 500 dzieciaków i co wieczór panowało całkowite szaleństwo. Z jakiegoś powodu byliśmy znani na rosyjskiej scenie HC zanim tam trafiliśmy, co było dla nas zupełnym zaskoczeniem i szokiem. Zresztą kapelą, która nas tam zaprosiła i zorganizowała dwie pierwsze trasy było WHAT WE FEEL – dziś jedna z najbardziej znanych kapel HC w Rosji, której nazwę, co było dla nas totalną niespodzianką, zainspirował stary kawałek LAST HOPE. Podróż do miejsca, gdzie nigdy nie byliśmy i z którym nie mieliśmy żadnych powiązań, a gdzie spotkaliśmy tylu naszych fanów, nie mówiąc o kapeli zainspirowanej przez LAST HOPE tak bardzo, że za nazwę posłużył jej jeden z naszych numerów… Tak, w Rosji za każdym razem było rewelacyjnie!

Byliśmy też kilka razy na Ukrainie – zresztą dopiero co tam graliśmy, na Mayak Fest 2014 w Odessie – kolejne wspaniałe przeżycie… to było w lipcu tego roku, zaraz po zestrzeleniu malezyjskiego samolotu, jakieś dwa dni później, cały czas trwał konflikt na północy Ukrainy. Wszyscy nam mówili „nie jedźcie tam, to zbyt niebezpieczne – zwariowaliście!” Ale miejscowy organizator zapewniał nas, że nic nam nie grozi, więc powiedzieliśmy „Jebać to, jedziemy – to my, hardcore’owi krzyżowcy!” Haha. Pojechaliśmy busem, co według niektórych tylko potwierdziło, że mamy nierówno pod sufitem. Dzień wcześniej graliśmy na festiwalu w Warnie nad Morzem Czarnym a potem w 15 godzin przejechaliśmy przez Rumunię i Mołdawię na Ukrainę, wzdłuż wybrzeża Morza Czarnego. To była trudna podróż, przejeżdżaliśmy przez ciężkie przejścia graniczne i wojskowe punkty kontrolne na Ukrainie. Ale dotarliśmy na miejsce i było warto. Koncert był niesamowity, ludzie tam bardzo to docenili. Ten wyjazd był wyjątkowym przeżyciem. Potem tą samą trasą wróciliśmy do Rumunii, gdzie na drugi dzień graliśmy koncert na otwartym powietrzu na plaży nad Morzem Czarnym. Była to więc, że tak powiem, dość ciekawa i „egzotyczna” podróż…

W zeszłym roku zrobiliśmy coś w tym samym stylu: pojechaliśmy do Berlina na festiwal CoreTexu, na którym grał JUDGE, kolejny fenomenalny koncert w naszej historii. W drodze powrotnej zagraliśmy kilka koncertów na Słowacji i Węgrzech, a potem wróciliśmy do Rumunii, gdzie zagraliśmy na wielkim festiwalu na zamku. Potem pojechaliśmy na Ukraninę na klubowy koncert, skąd ruszyliśmy na nasz pierwszy gig w Kiszyniowie w Mołdawii, kolejny koncert z kompletem publiki. Mołdawia to miejsce, gdzie nikt przedtem nie dotarł (nawet my), ale mają tam dobrą scenę – wyobraź sobie jak entuzjastycznie nas tam przyjęto, całkowicie zajebisty gig. Kolejne egzotyczne miejsce. Po drodze na Ukrainę i Mołdawię przejechaliśmy przez kraj, który oficjalnie nawet nie istnieje – nie ma go na mapie i myśleliśmy, że to część Ukrainy, a tymczasem to kraj z ciężkimi przejściami granicznymi, wojskiem i tak dalej – Naddniestrze. Dowiedzieliśmy  się, że istnieje, kiedy przekraczaliśmy granicę. Chyba nie uznaje go nikt poza Rosją, ale jednak istnieje… Muszę powiedzieć, że przejazd był wyjątkowo nieprzyjemny – więcej czasu spędziliśmy na tych popapranych granicach przy wjeździe i wyjeździe niż jadąc przez cały kraj, który jest bardzo mały. Mógłbym długo pisać o naszych wariackich wyjazdach, ale ten do Mołdawii i Naddniestrza zająłby długi rozdział.

Przypomniałem sobie jeszcze jedną szaloną wyprawę – parę lat temu zaproszono nas na „rockowy” festiwal do Prisztiny w Kosowie – zaraz po zakończeniu wojny w tym regionie, więc to  była, że tak powiem, całkiem interesująca podróż. Krótko mówiąc – nie będę nawet opowiadał o samym przejeździe i o tym jak udało się nam tam dotrzeć – okazało się, że mamy grać na festiwalu na stadionie… ze względu na napięcia między tamtejszymi mniejszościami a Serbami i Albańczykami wsadzili nas do wojskowego autobusu pod eskortą i ochroną sił ONZ. Całkowicie surrealistyczne przeżycie, szkoda, że tego nie filmowaliśmy… Przejechaliśmy przez kilka bardzo niebezpiecznych miejsc, z tego co nam powiedzieli, a sytuacja wtedy była tam bardzo napięta. Widzieliśmy wiele śladów wojny i konfliktu, wszystko było bardzo świeże… Wszędzie dokoła wojska ONZ,  totalnie dziwna atmosfera… napięcie czuło się w powietrzu. No proszę, kolejna długa opowieść, chyba kiedyś napiszę książkę. :)

You toured all over Europe, but also went to some more unusual places where no bigger bands seem to thread…what was your most ‚exotic’ or unique gig in that respect?

Some people consider our area as exotic – we play pretty often in Serbia, Macedonia, Romania, Greece… We played Istanbul many times, Bosnia few times and others in the Balkan area, which are not considered as regular hardcore destinations. We did few tours in Russia, which always has been great for us. Nowadays seems, like everybody goes in Russia, but it wasn’t like that some years ago. I can’t forget the first time we went to Russia in 2007 – we did a tour of 8 shows there and it was phenomenal! There were between 300 and 500 kids every night going completely insane. For some reason we were known within the Russian HC scene even before we went there, so that was kind of a shocking and totally unexpected for us. In fact the band which invited us to Russia and organized our first 2 tours over there is What We Feel – they are one of the biggest hardcore bands in Russia now and what blew us away at that time is that they took their name from an old Last Hope song. It was pretty surreal to go to a place we never been before and we never had any connections – and there to meet so many people who were real fans of our band, let alone to see another band inspired by Last Hope so much as to take our song title for their name. Yeah Russia has always been great for us! We were in Ukraine as well few times – we actually played there again just recently at Mayak Fest 2014 in Odessa – it was another remarkable experience… That was last July, right after the Malaysian plane was shot down, I think it was 2 days later and also the whole conflict in northern Ukraine was on. Everybody was telling us „don’t go there, it’s too dangerous – you’re crazy!” But the local promoter told us it would be safe for us to come and we said „fuck it, we go – we’re hardcore crusaders!” Haha. We went there by van, which was even crazier in some people’s eyes. The day before, we played a festival in Varna / Black Sea and then did 15-hour overnight drive through Romania and Moldova to Ukraine – all along the Black Sea coast. It was really rough ride crossing hard borders and even military check points in Ukraine. But we made it and it was all worth it. Show was insane and people were amazing – they showed us so much love. It was such an incredible experience to be there. Then we had the same ride back to Romania where next night we played a show in open-air club right on a beach of Black Sea. So that was pretty interesting and „exotic” trip, so to say…  Last year we did something similar: we went to Berlin to play CoreTex festival with Judge, which was another phenomenal show in our career. We had a bunch of gigs on the way and back in Slovakia and Hungary and then we had to drive all the way back to northern Romania where we played big festival in a castle. After that we went to Ukraine to play a club show and after Ukraine we played for a first time ever in Chisinau / Moldova, which was another crazy packed up show. Moldova is so far (even for us), that almost nobody goes there, but yet they have a cool scene – you can imagine crowd was so enthusiastic to see us and show was off the hook. That was also one of those exotic destinations. But meanwhile on the way to Ukraine and Moldova, we got to cross a country which doesn’t even officially exist – it’s not on the map and we thought it’s just part of Ukraine but it turned out it’s a country with heavy borders and army and everything – Transnistria. And we found about it when we reach to their border. I think it’s officially recognized only by Russia and no one else in the world, but it’s there… And I must say was such a pain in the ass to go through it – we spent more time at their crazy borders trying to get in and out, than actually to cross the whole country, which is really small. I can write a book about all our crazy trips during those years and this one with Moldova and Transnistria would take a big chapter. Oh yes, I remember another crazy trip – some years ago we were invited to play a „rock” festival in Pristina / Kosovo – that was soon after the war there, so it was another quite interesting trip so to say. Briefly – we went there and I won’t even mention the trip and how we managed to be there… It turned out we are about to play at an open air festival at football stadium… And because of the high tension between the local minorities of Serbs and Albanians we were put in a military bus and escorted and guarded by UN armed forces. It was absolutely surreal – I wish we could film that… We passed through some very dangerous areas, as we’ve been told, and there was really a lot of tension at that time there. We saw many signs of the war and the conflict there – it was still very fresh… There was UN forces everywhere and it was just super weird vibe… there was a lot of tension in the air. Well that’s another long story but maybe I have to write a book some day.

11222689_10152979550261820_2725721089996474280_n

Może powinieneś ;). Z mojej osobistej perspektywy, szczególnie wam zazdroszczę waszego pierwszego tour z MURPHY’S LAW, o którym wspominałeś. Jak do tego doszło, a, przede wszystkim, jak udało się wam namówić Jimmy’ego na występ na waszej płycie?

Zawsze patrzyliśmy perspektywicznie i próbowaliśmy pchać zespół do przodu, ale nigdy nie byliśmy za bardzo nachalni – nigdy nikogo nie prosiliśmy, żeby zrobił nam jakiś koncert, czy też wstawił nas na jakąś trasę. Robimy swoje, a jeśli ktoś jest tym zainteresowany – pojedziemy wszędzie. To sam Jimmy G nam to zaproponował i wziął na trasę. Graliśmy razem w Sofii w 2002 i to był totalnie zajebisty show, od początku do końca. Po gigu Jimmy podszedł do mnie i powiedział: „Jesteście świetni, chciałbym, żebyście otwierali naszą następną europejską trasę, bądźmy w kontakcie”. Myślałem wtedy, że tylko tak mówi, bo jest nakręcony koncertem. Dwa lata później, kiedy ML ogłosili, że wracają do Europy, napisałem do niego e-maila i zapytałem, czy jego oferta jest cały czas aktualna. Odpisał: „Jasne, jedziecie z nami!”. Szczerze mówiąc, nie spodziewałem się tego :) Ale tak się stało i było super. Szybko się zakumplowaliśmy i kiedy poprosiłem go o gościnny występ na naszej płycie, nie zastanawiał się ani chwili – zrobił to bez namysłu i był tym strasznie podjarany. Jimmy to wyjątkowy człowiek!

And you should! Speaking from my personal perspective, I really think it’s great that you guys got your break by supporting MURPHY’S LAW. How did you get to tour with them, and, even more so, have Jimmy sing on your record?

We always been looking in perspective and trying to push forward the band, but we’ve never been too „pushy” – we won’t go and beg anybody to let us play here or there or put us on this tour. We do what we do and if anybody’s interested in us – we’re ready to go everywhere. For that tour with Murphy’s Law it was Jimmy G who approached us and took us. We played together in 2002 in Sofia and that was absolute insane show back then, from the start to the end. After the show Jimmy G came up to me and said „you guys are great – I want you to open up for Murphy’s Law on our next European tour – so we should stay in touch for this”. I thought it was just something because of the excitement of the particular moment and he doesn’t really mean it seriously. But then 2 years later, when ML announced they would be coming back to Europe I emailed Jimmy and asked him if the offer still counts and he said „yeah sure – you guys are on it!”. Honestly I didn’t really expect this :) but it went on and it was great. We developed quick friendship and when I asked Jimmy if he would like to do guest-vocal appearance on our upcoming record at that time, there was no second thought – he did it right away and he was super excited. Jimmy is a very special guy!

13254292_10153512290606820_8250590347252386210_n

Dalej w tym samym temacie: goście z NAPALM DEATH zaśpiewali chórki na waszej płycie… szacunek! Jak do tego doszło?

Zawsze zapraszamy na płyty gości, kumpli z lokalnej sceny albo muzyków, którzy są dla nas wzorem i których z dumą możemy nazywać przyjaciółmi. Graliśmy kilka razy z ND, a ponieważ ja osobiście jestem ciągle w trasie i pracuję z różnymi kapelami, zdarzyło mi się być kilka razy na trasie właśnie z nimi. Robiłem też dla nich parę koncertów, więc dobrze się znaliśmy. Grali kiedyś w Sofii i zapytałem Barney’a czy nie zaryczałby w jednym z naszych numerów na nowej płycie, na co on odpowiedział: „Jasne”, po czym Mitch zapytał, czy on też może się dołączyć, na co powiedziałem: „Spoko, jeszcze lepiej” :) Tak samo było z Rogerem i Stigmą z AF – oni też śpiewają w jednym z naszych utworów… Mam szczęście nazywać tych ludzi moimi przyjaciółmi i jestem szczęśliwy i dumny, że pojawili się na naszych płytach.

On a similar note: you’ve had NAPALM DEATH guys sing backing vocals on one of your tracks…talk about giving props, bro… how did that come about?

We always have guests on our records, being friends from our own local scene or people/musicians that we look up and that we can call friends. We played shows with Napalm Death during the years and since I’m also traveling all the time and working with other bands too it happened that I was on tour with ND few times, I also booked shows for them so we knew each other well. Once they played in Sofia and I asked Barney if he would like to sing on one of our songs of our upcoming record and he said “sure” and then Mitch asked me if he could join as well and I said “yeah – even better” :)  Same goes out for Roger and Stigma of AF – they also sing on one of our songs… Those are people that I can call friends and I’m happy and proud to have to them our records.

No tak, Roger i Vinnie, zupełnie o nich zapomniałem, hahaha! Wydaliście też splita z 25 TA LIFE. Przykro patrzeć na to, co stało się z Rick’em Healey przez kilka ostatnich lat – co masz na ten temat do powiedzenia?

Nie wiem co powiedzieć, to naprawdę smutna sprawa… Graliśmy trasy z 25 TA LIFE w 2005 i 2006 i było super, w tym samym czasie wyszedł nasz split. Wiem, że mówi się różne dziwne rzeczy, ale muszę powiedzieć, że wtedy Rick był wobec nas naprawdę w porządku, dobrze nas potraktowano i ogólnie to były dla nas dobre toury… Ale od tamtego czasu nie mam z nim kontaktu, więc ciężko cokolwiek powiedzieć…

Oh yeah, Roger and Vinnie, completely forgot about those guys J You also had a split released with 25 TA LIFE. It is quite sad to see what happened to Rick Healey over the past few years – what is your stance on the whole issue?

I don’t know man – it’s just sad… We’ve toured with 25 Ta Life in 2005 and 2006 and it was good times, we released that split at that time as well. I know a lot of weird things have been said, but I must say back then Rick was cool with us, we’ve been treated well and in general those tours were really good for us… But I haven’t been in touch with Rick since then, so I can’t comment… 

1184880_10151940464311820_312104064_n

Jeśli już mówimy o kontrowersyjnych postaciach, ostatnio graliście parę gigów ze SLAPSHOT – jak było?

Rewelka! SLAPSHOT to jeden z klasycznych bendów, na których się wychowaliśmy dawno temu, więc wspólne występy z nimi miały trochę sentymentalny charakter. Skontaktował się z nami niemiecki promotor z zapytaniem, czy zagramy ze SLAPHOT – pokrył koszty wyjazdu do Niemiec, więc nie mogliśmy odmówić – było super!

Speaking of controversial figures, you just played some dates with SLAPSHOT – how was it?

Was great! Slapshot was one of those classic bands that we all grew up with, back in the days, so it was also a sentimental thing to share stage with them. A German promoter contacted us and asked us if we want to play together with Slapshot – they covered all our expenses to go all the way to Germany, so we couldn’t say no – it was really cool!

Mam wrażenie, że często zmieniacie wydawców – dlaczego tak się dzieje? Kto was obecnie wydaje?

Tak naprawdę nie zmienialiśmy zbyt często wydawców… po prostu w dzisiejszych czasach ciężko im jest przetrwać ze względów finansowych. W 2003 związaliśmy się z Superhero Records kontraktem na Niemcy i Europę Zachodnią, ale mieliśmy też osobnego wydawcę w Bułgarii, z którym współpracowaliśmy lokalnie. Z Superhero współpracowaliśmy kilka dobrych lat, ale przestali działać, więc nie mieliśmy zbytniego wyboru. Współpracowaliśmy z Coretex Records i ciągle to robimy – zawsze byli dla nas bardzo pomocni. Ale na dziś dzień nie potrafię powiedzieć, kto będzie naszym wydawcą – cały czas nad tym pracujemy… (ostatnią płytę zespołu pt. „Chain reaction” wydał holenderski label GSR Music – przyp. red.)

You guys seem to be switching labels a lot – what is the reason for that? What is your current label situation?

We didn’t really switch that many labels… it’s just hard nowadays for the labels to survive financially. In 2003 we signed with Superhero records for Germany and Western Europe, but at same time we had also a label over here in Bulgaria, which was doing things for us locally. We worked with Superhero Records for years, but the label it’s now defunct so we didn’t had much of a choice. We’ve been working with Coretex Records and we still collaborate with them – they always helped us alot. But right now, I’m not sure yet who’s gonna release our next record – still working on it… (bands last work „Chain reaction” was released by GSR Music)

1545905_10151832604066820_1709240242_n

Część waszych wydawnictw została nagrana we Włoszech. Skąd taki wybór?

Tak naprawdę nagraliśmy ją w Bułgarii w SubZero Studio Sofia, ale tracki przesłaliśmy do Alexa Azzali – on zajął się produkcją, dokończył i zmiksował całość w należącym do niego studio Alpha Omega we Włoszech. To nasz stary dobry kumpel, współpracujemy od 2006 roku, od płyty „Test Of Time”. Naszą następną płytę planujemy nagrać w całości we Włoszech właśnie w tym studio – Alpha Omega. Pasuje to nam i podoba się, jak brzmi. Alex Azzali ma ciekawe podejście do pracy – zna nas dobrze od lat i wie, czego chcemy i jak ma brzmieć kapela. To dla nas bardzo ważne, nie chcemy iść na żadne kompromisy jeśli chodzi o nasze brzmienie. Warto w tym wypadku wydać trochę więcej kasy.

You recorded some of your releases in Italy. Why did you choose this particular studio and location?

We recorded it actually in Bulgaria at SubZero Studio Sofia, but it was tracked & produced by Alex Azzali – he finished and mixed it at his own Alpha Omega studio in Italy. We are old friends and we work together since 2006 when he first recorded our Test Of Time album. We have this plan to record our next record in Italy at the same studio – Alpha Omega. It works good for us and we like his sound. Alex Azzali has interesting work-approach – he knows us well for years and he knows what we look for and how the band should sound. That’s very important for us and we don’t want to make any compromises with our sound. It costs more, but it is worth.

Chciałbym teraz spytać o aktualny stan sceny w Bułgarii. W Polsce, choć w większości przypadków możemy zanotować rozwój, wydaje się, że scena coraz bardziej się rozdrabnia. Opowiedz o tym , co najlepsze i najgorsze „u was”…

Bułgaria to mały kraj, a więc mała jest też scena – to co najważniejsze dzieje się w Sofii, Warnie i Płowdiw. Z tych miejsc pochodzi większość kapel. Jest też mała scena w mieście Ruse. Od czasu do czasu w innych miastach odbywają się mniejsze koncerty, ale to właściwie wszystko. Ale nie jest źle – w Sofii jest dużo kapel i koncertów. Ludzie ze starszego pokolenia narzekają, że gigi HC „nie są takie jak kiedyś”, ale zapominają, że wtedy było mniej koncertów, a wszyscy byli bardziej podjarani bo byli spragnieni jakichkolwiek wydarzeń i HC w ogóle… dziś jest dużo koncertów, czasem w Sofii dzieją się 2-3 gigi na tydzień… co oczywiście sprawia, że niektórzy są rozpuszczeni…. ale to, według mnie, cena jaką płacimy za postęp – mówię to w znaczeniu jak najbardziej pozytywnym. Kapele grają dziś i brzmią lepiej, jest większa różnorodność, zespoły mają więcej opcji, a to bardzo ważne dla ewolucji sceny… czy nie tego właśnie wszyscy chcieliśmy? Osobiście nie mam nic przeciw nowym czasom – lubię dzisiejszą scenę.

My next question is the current state of Bulgarian scene. In Poland, despite a definite development in most areas, it seems like it is getting more and more fragmented. What are the best and worst parts in your ‚neck of the woods’ – and I mean your country and the Balkans in general?

Bulgaria is a small country so the scene is small – main things happen in Sofia, Varna and Plovdiv. That’s where most the bands are from. Also there’s a small HC community in Ruse. There are few other cities that do local shows from time to time, but that’s pretty much all. It’s cool though – Sofia has a lot of bands and shows. Older generations of the local scene complain that HC shows are „not like it was to be in the past”, but they forget that we didn’t had that many shows back then and people were way more excited because they were „hungry” for shows and hardcore in general… nowadays there are so many shows – sometimes there happen to be 2-3 shows within a week in Sofia… and of course people are kinda spoiled today… but that’s the price of the progress I guess – and I mean it in a very positive way. Bands play and sound better now, there’s a bigger variety of styles, there are so many options for the bands to play and that’s a very important factor for the scene-evolution… and after all – isn’t that what we all wanted to have? I personally don’t mind the new times – I like the scene today.

Jeśli oceniać po kapelach takich jak REDOUND czy DAN KOLOFF, wydaje się, że Bułgaria beatdownem stoi. Zgadzasz się? Jak w ogóle postrzegasz ten konkretny „pod-gatunek”?

Z pewnością beatdown jest w Bułgarii popularny, głównie dzięki REDOUND. Udało im się stworzyć coś swojego, a kapele w rodzaju DAN KOLOFF ruszyły ich śladami. Można powiedzieć, że przed REDOUND, kapelą, która wykorzystywała w swojej muzyce elemetny beatdown była VENDETTA, pionierzy tego typu soundu w Bułgarii sprzed wielu lat. Moim zdaniem to oni wywarli olbrzymi wpływ na całą fale metallic HC w Bułgarii, później również na beatdown. REDOUND wyłoniło się jako jedna z kapel tego nurtu, aby pózniej rozwinąć swój własny styl, to co nazywasz „pod-gatunkiem”. Nie jestem wielbicielem beatdown, ale są rzeczy, które lubię – lubię REDOUND i jestem z nich dumny, ale nie dlatego, że to moi „ziomale”, ale dlatego, że w tym co robią jest autentyczność,  że nie robią tego na zasadzie „kopiuj-wklej” jak wielu innych. Są inne kapele w tym stylu, które lubię – CDC, THE LAST CHARGE, NASTY – to świetne bendy koncertowo, znam też osobiście tych ludzi, są w porządku, mają takie samo spojrzenie na HC jak ja, więc nie powiem o nich złego słowa.

From the looks of bands like Redound or Dan Koloff, beatdown seems to be going strong over there. Is it true and what is your opinion of this particular sub-genre?

I would say beatdown got strong following in Bulgaria, mostly because of Redound. They built their own thing – and later on bands like Dan Koloff and more followed on. It’s accurate to say before Redound, Vendetta was the band that integrated a lot of real beatdown elements in their music and were the originators of that type of sounding in Bulgaria, way back in time. I think they had huge influence on the whole metallic hardcore wave in Bulgaria and later on what to became a beatdown sub-genre here. Redound emerged from that influence and developed their own style , it went on stronger as „sub-genre” as you say. I’m not huge beatdown fan, but I like some of the stuff – I like Redound and I’m proud of them, not because they are my „homies”, but because they do it with an authentic touch, instead of copy-paste like many others do. There are some other cool bands that I like – CDC, The Last Charge, Nasty – they’re really good live bands as well and I know them personally, they’re good people and we all pretty much share same values and ethics in hardcore, so it’s all good. 

1935654_10153215285771820_4840371468994822649_n

Czy mógłbyś polecić jakieś inne nowe kapele z twoich okolic, nie tylko z Bułgarii, ale z generalnie z Bałkanów?

Na pewno z kapel wartych bliższej uwagi wymienić mogę VENDETTĘ, chociaż zdecydowanie nie jest to nowa kapela. Za to jest to jedna z najtwardszych, jeśli nie najtwardsza kapela na całych Bałkanach. REDOUND już znacie. EXPECTATIONS to młoda, ale bardzo aktywna kapela – grają koncerty i trasy i nie wiedzą co to zmarnowany czas. THE BRIDGE z Belgradu, stolicy Serbii, to równie dobry bend, w którym grają ludzie z legendarnych serbskich kapel takich jak HITMAN czy DEADRISE. HARDFACED z Macedonii i SMUT, SENSELESS i MY TURN z Grecji … jest tego dużo więcej. Polecam składak Balkan Hardcore 2014, wydany przez 141 – są na nim 23 zespoły z całych Bałkanów, daje bardzo dobre pojęcie o tej scenie.

What are some other up and coming names from the region you would like to recommend?

Vendetta is a band which is definitely worth checking out, although they’re not new and upcoming, but for sure one of the hardest, if not the hardest band from the whole Balkan area. Redound you know already about. Expectations is good young but very active band – they play, tour and record and don’t waste time at all. The Bridge from Belgrade / Serbia also another really cool band featuring members from older legendary bands from Serbia like Hitman, Deadrise and so on. Hardfaced from Macedonia and Smut, Senseless and My Turn from Greece … and a lot more. There’s compilation called Balkan Hardcore 2014, which we released on 141 – it features 23 bands from all over the Balkans, so it gives pretty good audio scene report.

No właśnie, 141… moja kapela trafiła na składak Break Down The Walls, który wydałeś pod tą nazwą. Możesz coś więcej o tym powiedzieć? Jak udało ci się namówić do uczestnictwa tyle topowych europejskich zespołów? Co jeszcze możesz nam powiedzieć o 141?

141 to mały hardcore’owy label, jak też marka. Założyłem go parę lat temu, jako własny HC brand – wypuszczałem pod nim limitowane edycje t-shirtów, dla nas i dla naszych kumpli… dziś to wciąż ten sam pomysł, ale dodatkowo wymyśliłem, że będę za jego pomocą promował naszą scenę na poziomie trochę wykraczającym poza lokalny. Na początek wymyśliłem serię składanek. Pierwszą była Balkan Hardcore 2014, 23 kapele z 7 różnych krajów z półwyspu. Wyszła bardzo dobrze i miała świetny odzew – na dziś dzień nakład 3000 egzemplarzy jest praktycznie wyprzedany. Kolejnym pomysłem była powtórka, ale tym razem z zespołami z całej Europy – tak właśnie narodził się projekt Break Down The Walls… Mam nadzieję, że ukażą się drugie, a potem dalsze części obu kompilacji – taki mam plan. Już pracuję nad Balkan HC 2 – powinna być gotowa pod koniec roku. No i druga edycja Break Down The Walls na rok 2015. 99% bendów na tym składaku to moi kumple, albo kapele, które poznałem w trasie. Wszystkim podobał się mój pomysł i od razu weszli w temat. Miło, że nawet te bardziej znane zespoły odpowiedziały bez wahania i zaangażowały się w 100%.

Speaking of 141: my band has been fortunate to be part of the Break Down the Walls comp you released. Could you tell us how it came about? How did you get some of the top European bands to take part? Anything more about the 141 label? Or is it something else than a label?

141 is my small hardcore label and a brand. It started some years ago, as my own hardcore brand – just producing limited edition t-shirts, for us and friends around us… it still goes with the same idea, but later on I came up with this idea to promote our scene and try to expanded a little bit outside the local level. So I started to work on a series of compilations. First was Balkan Hardcore 2014, which featured 23 bands from 7 different Balkan countries. It came out really good and had a great feedback – it’s almost sold out now, a print run of over 3000 copies. Then my next idea was to do the same, but with bands from all over Europe – so that’s how I got Break Down The Walls project… Hopefully there’s gonna be part.2 and more of both compilations – that’s the plan. I’m already working on Balkan HC 2 – which should be ready by the end of the year. And second edition of Break Down The Walls for 2015. 99% of bands on this compilation are either my friends or bands that I’ve met on the road. Everybody liked my idea and took part right away. I’m glad that even the bigger names came back to me immediately and they were 100% down for it.

1011579_10151940462291820_2120757428_n

Jeśli nie masz nic przeciwko, odejdziemy teraz od tematów związanych z muzyką i ze sceną. Zresztą tak naprawdę już o nie zahaczyliśmy w poprzednich pytaniach. Ludzie pochodzący z miejsc takich jak Polska czy Bułgaria mają wspólną przeszłość – dorastaliśmy w czasach komunizmu. Kiedy spotkaliśmy się po raz pierwszy komunizmu już nie było, a od tego czasu nasze kraje stały się członkami UE i NATO. Co za tym idzie – wiele się zmieniło. Jakie masz zdanie na temat tej politycznej przemiany? Czy życie w Bułgarii zmieniło się na lepsze? Jakie są dobre i złe strony tej sytuacji?

Tak, życie zdecydowanie zmieniło się na lepsze… Ludzie często narzekają i na pewno nie jesteśmy krainą miodem i mlekiem płynącą, ale bardzo szybko zapomina się jak było 15-20 lat temu, nie mówiąc o czasach komunizmu. Miałem 12 lat kiedy upadł reżim komunistyczny i dobrze pamiętam tamte czasy, a właściwie obie epoki… komunistyczną i post-komunistyczną – i nie chciałbym do nich wracać. Nazywam moją generację „pokoleniem złożonym w ofierze”. To pokolenie utknęło i zagubiło się gdzieś pomiędzy ważnymi historycznymi, politycznymi i ekonomicznymi przemianami… Nie chciałbym wchodzić za bardzo w polityczne spory, nie dlatego, że mnie to nie obchodzi, ale dlatego, że to jest zupełnie inny temat i zajęłoby to dużo czasu… Wiem, że ludzie związani z ruchem hardcore/punk są raczej negatywnie nastawieni do UE i NATO i są ku temu oczywiste powody… ale z drugiej strony dla małego kraju jakim jest Bułgaria, wstąpienie do UE i NATO było jedyną opcją. Owszem, uważam, że w codziennym życiu strony pozytywne przewyższają negatywne – standard życia, ekonomia, infrastruktura itd… Choćby z perspektywy zespołu – kiedyś nawet nie można było bez przeszkód podróżować po UE…

If you don’t mind, I’d like to take a step away from the issues of music and the scene. People our age coming from places like Poland and Bulgaria have one common background – growing up during communism. When we first met it was already over, and, since then, our countries became part of the EU and NATO, so obviously things changed a lot. What is your opinion on the whole political change? Has life in Bulgaria got better? What are the good and bad points?

Yes, life changed for a better definitely… People complain a lot and of course we’re definitely not the land of milk and honey, but still people tend to forget really fast what it was like 15-20 years ago, let alone during the communist age. I was 12 years old when the communist regime collapsed and I remember well those times and also both eras … the communist and the post-communist era – and I don’t want to go back. I call our generation:  generation sacrificed. A generation that was stuck and lost in between crucial historical, political and economic revolutions…  I don’t want to go too deep in political conversations, not because I don’t care, but because it’s a whole different topic and it would take a lot of time… I know people especially in hardcore/punk community tend to condemn EU and NATO, and there are very obvious reasons for this… but on the other hand, for a small country like Bulgaria, joining EU & NATO was pretty much the only option. And yes, in our everyday life the positive aspects are way more than the negative – living standard, economics, infrastructure and so on… Even speaking from the bands perspective – we couldn’t even travel freely before the EU…

Wrócę znów do naszego pierwszego spotkania – kiedy poznaliśmy się w Macedonii, wciąż trwał konflikt w krajach byłej Jugosławii. Dzisiaj to już przeszłość, ale mamy nowy na Ukrainie i nikt nie wie co będzie dalej. Jako ktoś, kto ma silne związki z tym regionem, kto dopiero co grał tam koncert, jak oceniasz tę sytuację?

To co się dzieje jest bardzo smutne… o ile nie jesteś mieszkańcem tych rejonów, trudno tak naprawdę powiedzieć o co w tym chodzi… mam wielu przyjaciół w Rosji i na Ukrainie wywodzących się ze sceny HC, nie ma między nimi żadnych konfliktów, no ale wiadomo, wspólnota HC różni się od reszty „normalnego” społeczeństwa…  niestety, jest wielu ignorantów, którzy łatwo dają się oszukać i zaślepić gównianą polityką.

Again, when we met in Macedonia, the conflict in the former Yugoslavia was still going on. While it is over now, there is a new one in Ukraine and no one knows what’s going to happen next. What is your opinion on that situation?

It just makes me sad to see all the news… it’s always really difficult to say what is really going on and to take a certain stance if you’re not living there… I have a lot of friends in Russia and Ukraine from the Hardcore scene, and they all get along great, but then again hardcore community  is different from the rest of the „normal” society…  unfortunately there are so many ignorant people who allow themselves to be fooled and blinded so easily by bullshit politics. 

12994536_10153452808416820_4833072617172972593_n

Tak jak w przypadku większości byłych demoludów, Bułgaria ma problem ze zorganizowaną przestępczością. Dodatkowo, wasi gangsterzy mają wyjątkowy styl i image… skąd się to bierze i jaka jest dziś sytuacja?

Styl i image naszych gangsterów mocno się zmienił w ciągu ostatnich lat. Bez wątpienia lata 90-te były u nas złotą erą mafii, przypominało to Dziki Zachód (a może raczej Dziki Wschód), właściwie nie było nad nimi żadnej kontroli. Wykorzystali w pełni społeczną i ekonomiczną przepaść, jaka pojawiła się po upadku reżimu komunistycznego. „Oni”, czyli pewne osoby z poprzedniego reżimu, posiadające środki i zdolności pozwalające na zwerbowanie setek „ulicznych żołnierzy” na wielu poziomach, na kontrolę nad ulicami i wszelką aktywnością kryminalną, nad handlem i przemytem narkotyków, wymuszeniami, prostytucją, kradzieżą samochodów itd. itp. Wiele widzieliśmy – dosłownie dorastaliśmy na ulicach Sofii w latach dziewięćdziesiątych i byliśmy świadkami wielu szalonych rzeczy…  Na szczęście dzisiaj sytuacja jest pod wieloma względami inna – oczywiście mafia wciąż istnieje a przestępczość jest wciąż wysoka, ale bez porównania z latami dziewięćdziesiątymi… a ulice są trochę bezpieczniejsze.

As most former-Soviet bloc countries, Bulgaria seems to have a problem with organized crime. More so, your gangsters seem to have a very unique style and image… where does it come from and what is the situation at large?

Local gangsters style and image changed a lot within the years. Definitely the 90-ties were epic for the organized crime over here and it was pretty much like the Wild West for a while (or we should call it the Wild East), pretty much out of control. They just took a very big advantage of the social and economic gap, wide-opened after the communist regime collapse. When I say “they” I mean certain people from the past-regime who had the resources and abilities to gather and organize hundreds of “street soldiers” on different levels – taking control of the streets and all kind of criminal activities like drug-dealing, drug-traffic, racketeering, prostitution, car-jacking, etc, etc…  We’ve seen a lot – we literally grew up at streets of Sofia in the nineties and we witnessed a lot of crazy stuff… Fortunately situation is a lot more different nowadays – of course organized crime is still there and crime-rate is still high, but it’s nothing like the nineties… and streets a little bit safer now.

Na koniec jeszcze jedno pytanie od „znajomego”: jesteście fanami PANTERY czy może w tytule waszego DVD robicie sobie jaja z tego bendu?

Na pewno nie robimy sobie jaj z PANTERY! Nie powiedziałbym, że ktokolwiek z nas jest wielkim fanem, ale wszyscy PANTERĘ lubimy. Ten zerżnięty tytuł “Bulgar Display Of Power” wymyślili nasi kumple. Chyba wszystko wyszło od naszego niemieckiego wydawcy Superhero Records. Daniel Bader, szef tego labela ciągle nam mówił: „chłopaki, wy jesteście Bulgar display or power”! Potem Dwid z INTEGRITY zrobił dla nas projekt koszulki zerżnięty z okładki PANTERY, z napisem BULGAR DISPLAY OF POWER… To było jakieś 10 lat temu… Na początku właściwie nam się to nie podobało, uważaliśmy, że to trochę wieśniackie – tak naprawdę nie podobała nam się ta „bułgarska” aluzja… ale wszyscy mówili, że to jest zajebiste i że powinniśmy to wykorzystać. Okazało się, że to nasza najlepiej sprzedająca się koszulka i do dziś ludzie o nią pytają. Później tak samo zatytułowaliśmy nasze DVD.

Finally, I would like to ask one more question from ‘a friend’: are you guys fans of PANTERA or is the title of your DVD making fun of them?

It’s not making fun of Pantera for sure! I wouldn’t say anyone of us is a huge fan, but we all like Pantera. The rip-off title “Bulgar Display Of Power” came up from friends of ours. I think originally it came out of our German label Superhero records. The owner of the label, Daniel Bader was telling us “you guys are Bulgar display or power”! Then Dwid from Integrity did a shirt-design for Last Hope, which was total Pantera cover-rip off and it was saying “Bulgar Display Of Power”… That was something like 10 years ago…  In the beginning we didn’t even like it, because we thought it was a little bit corny and we didn’t really like the Bulgar-reference… but then everybody around us said it’s cool and we should use it. It turned to be one of our best selling shirts and still to this day people are asking for it. Later on we also titled Last Hope DVD “Bulgar Display Of Power”.

10435743_10152378344086820_305165401961706791_n

W takim razie, naprawdę na koniec, jakieś „złote myśli” dla czytelników i ludzi z naszego kraju?

Po pierwsze – bardzo byśmy chcieli zagrać w Polsce. Graliśmy jeden czy dwa gigi dawno temu i świetnie je wspominamy, ale z jakiegoś powodu nigdy nie mieliśmy okazji wrócić i zagrać ponownie. Wiem, że Polska ma świetną scenę i długą tradycję hardcore – gdy poznaliśmy SCHIZMĘ w 1998 była to dla mnie totalna jazda jak na tamten czas. W latach 90-tych słuchałem kaset SCHIZMY i 1125 i pamiętam, że myślałem „ci goście to nieźli twardziele, chciałbym brzmieć jak oni!”. Mam więc wiele szacunku dla polskiej sceny, chociaż niewiele wiem o tym co dzieje się u was obecnie. Mam nadzieję, że z LAST HOPE będziemy mieli okazję znowu się u was pojawić i zagrać. Until then – PEACE!

Any ‚famous last words’ for our readers and the people of Poland?

First – we would love to come to Poland. We played one or two shows there many years ago and it was really cool, but for some reason we never had the chance to come back and play more. I know Poland has a great scene and long tradition in hardcore – I know this since we met Schizma in ’98 and I was blown away by their appearance back then. In the nineties I had tapes of Schizma and 1125 – I remember listening to them and saying to myself “these guys hit hard, I wish we could sound like them!”. So, I got a lot of respect for the Polish scene – although I don’t know much about it nowadays. Hopefully will have the chance come back and play with Last Hope.  Until then – PEACE!

Peace – and STAY BULGAR ;). Serdecznie dzięki za rozmowę!

Peace – and STAY BULGAR ;). Good one, thanks.

Rozmawiał Maciej Wacław