PeaceMaker – Decalogue
DIY 2016

Dzięki wydawaniu zina lub prowadzeniu webzina można czasem dotrzeć do zespołów, które mimo iż prezentują niezły poziom to jednak działają na uboczu, zarówno tego stricte DIY-owego, jak i bardziej otwartego na mainstream punkowego undergroundu nie mogąc się przebić do szerszego grona odbiorców poza swoim lokalnym podwórkiem. Jednym z takich zespołów jest istniejący od 2008 roku i pochodzący z Opoczna PeaceMaker, którego płytę „Decalogue” znalazłem kilka tygodni temu w swojej skrzynce pocztowej.

Ponoć najważniejsze jest pierwsze wrażenie i tu Opocznianie zdają swój egzamin z wyróżnieniem. Płyta, którą wydali własnym sumptem opakowana jest w elegancki digipack z obszerną książeczką zawierającą całkiem niezłe ilustracje do każdego z dziesięciu tekstów z płyty. Takie dbanie o szczegóły, oprawę i estetykę wizualną wydawnictwa zawsze jest u mnie w cenie. Wiadomo, muzyka jest najważniejsza, ale lubię gdy jest ona dobrze opakowana a zespół nie traktuje tych spraw po macoszemu.

Jeśli chodzi o dźwięki tworzone przez to trio to PeaceMaker lubuje się w ostrym i szybkim hardcore/punku w którym czasem pojawiają się thrash metalowo/crossoverowe naleciałości. Nie jest to jakoś bardzo wysublimowana muzyka ale przecież nie o to chodzi – w prostocie często kryje się moc, a tej również za sprawą niezłej produkcji zespołowi nie brakuje. Całkiem nieźle z muzyką komponuje się mocny wokal, dzięki któremu twórczość PeaceMakera skojarzyła mi się z dokonaniami zapomnianego a bardzo kiedyś przeze mnie lubianego zespołu Paranoja z Opola. Innym skojarzeniem, które nasuwa mi się podczas słuchania „Decalogue” jest też muzyka grana przez Exploited na ich dwóch ostatnich płytach.

Generalnie jest całkiem nieźle, choć riffy grane przez zespół należą raczej do tych wyeksploatowanych setki jak nie tysiące razy i na pewno słuchając tych dziesięciu czadowych kawałków niczym nie zostaniecie zaskoczeni. Nie zmienia to jednak faktu, że są momenty gdzie nóżka chodzi do rytmu a dźwięki lecące z głośnika sprawiają przyjemność. Słychać też, że PeaceMaker to zespół stojący z boku wszelkich scenowych mód i trendów, co może być równocześnie zaletą jak i wadą, gdyż osłuchanie w tym co dzieje się na polskiej i światowej scenie hc/punk jeszcze nikomu nie zaszkodziło.

Wiktor Rykaczewski