POISON HEART/ BOMB THE WORLD – Monsterace
DIY 2016

Koniec roku pańskiego 2016 przyniósł ciekawe wydawnictwo, które zadowoli wszystkich dwudziestu kilku fanów punk’n’rolla w Polsce. Aby było ciekawiej jest to klasyczny split, który można uznać za kolejną odsłonę odwiecznego krakowsko-warszawskiego wyścigu zbrojeń. W szranki stanęły znane i lubiane hordy; Poison Heart – po stronie stołecznej i Bomb The World reprezentujący miasto lajkonika i smogu.

Jako pierwsi na płycie prezentują swoje wypociny warszawiacy. Poison Heart to zespół będący obecnie na fali. Niedawno wydali w Stanach świetną, drugą płytę, grają czasem na imprezach niemieckiego Turbojugend oraz okrzepli i dojrzeli jako kapela. Trzy autorskie kawałki zawarte na tym splicie to kontynuacja wcześniejszych dokonań. Jest zatem dużo melodii, eleganckich gitarowych riffów, kilka megaton energii oraz charakterystyczny wokal Jacka. Jako  urozmaicenie czasem pojawia się stylowy klawisz. Wszystko to tworzy obraz rasowego „szwedzkiego” punk’n’rolla, którym spokojne można się pochwalić przed znajomymi z różnych zakątków świata bez dodawania „jak na Polskę to zajebiście”. Wisienką na torcie jest czwarty kawałek w wykonaniu Poisonów – „Main man” Ramonesów. Wybór utworu bardzo trafny gdyż świetnie on moim zdaniem pasuje do stylu zespołu. Bardzo mi się on również podoba wokalnie. Jacek zaśpiewał go w swoim charakterystycznym stylu jednak odpuścił sobie ozdobniki wokalne, których czasem zdarza mu się nadużywać.

Drugi z dzielących to wydawnictwo zespołów to krakusy z Bomb The World. Zespół starszy od Poison Heart, z dorobkiem płytowym ale  strasznie moim zdaniem niedoceniony. Nie wiem na ile jest to spowodowane brakiem większego zainteresowania taką muzyką w Polsce a na ile brakiem ogarnięcia i podejściem muzyków ale jest to fakt, że BTW nie grają, a właściwie grali gdyż zespół w najbliższy piątek żegna się z publicznością, zbyt wielu koncertów oraz nie zadomowili się specjalnie w świadomości przeciętnego zjadacza punkowego chleba w tym kraju. A szkoda. Zespół wymiata konkretnego melodyjnego punk rocka na rock’n’rollowych resorach. Mógł bym o ich muzyce napisać właściwie to samo co o Poison Heart, gdyż zarówno poziom wykonania jak i stylistyka jest wręcz bliźniacza z jednym jednak zastrzeżeniem. Wydaje mi się, że o ile PH są zespołem mocno „szwedzkim” to jednak BTW sporo czerpią też z amerykańskiego podszytego rock’n’rollem street punka w stylu Angel City Outcasts czy Born To Lose. Podobnie jak poprzednicy krakusi swój set utworów kończą coverem – mocno naspeedowaną wersją „Motorhead” Hawkwind.

Bardzo fajny jest ten split. Pokazuje, że mimo wszystko punk’n’roll w Polsce istnieje i mimo niszowości ma się nieźle. Szkoda jedynie, że dla  BTW jest to pożegnalne wydawnictwo. W każdym razie wojna warszawsko-krakowska nadal ma charakter pozycyjny. Obie armie tkwią w okopach nie zdobywając wyraźnej przewagi nad przeciwnikiem.

PS.
Fanów komiksu na pewno zainteresuje fakt, że za oprawę graficzną w całości odpowiada ex-punkowy wokalista a obecnie wzięty komiksiarz Łukasz Kowalczuk.

Wiktor Rykaczewski