Cieszy mnie bardzo, że mimo pewnego skostnienia i ciągłego kurczenia się sceny cały czas powstają tu nowe wartościowe zespoły. Jednym z nich jest Krakowski Radiance, który dopiero co wydał swoją pierwszą epkę na której załoga wskrzesza brzmienia hardcore’owych kapel z lat ’90 w stylu Outspoken czy trochę zapomnianego poznańskiego Awake. Udaje im się to znakomicie a z nagrań emanuje pasja i zaangażowanie co skłoniło mnie do zadania im kilku pytań. Odpowiedzi udzielali gitarzysta Anton oraz basista Krystian.

Cześć! Jesteście młodym zespołem więc powiedzcie proszę na początku jak doszło do tego, że zaczęliście razem grać. Napomknijcie też kilka słów o sobie oraz przedstawcie swoje dotychczasowe muzyczne doświadczenie.

Anton: Cześć. Jak tylko w Ukrainie wsiadałem w pociąg do Polski, to planowałem od razu zakładać na miejscu zespół. Miałem już parę wieloletnich pomysłów na dokładnie takie klimaty jak teraz gramy. W Dniepropietrowsku, gdzie mieszkałem wcześniej grałem takie bardziej szybkie, oldschoolowe rzeczy. Nie było tam dużo ludzi żeby kombinować ze składami, więc graliśmy w 5 osób w 4 kapelach. Jak już przyjechałem do Polski, to w Rzeszowie gdzie zamieszkałem się nie udało nic znaleźć. Z półtora roku szukałem ludzi do zespołu ale i tak nie znalazłem całego składu. Sprawa ruszyła z miejsca dopiero jak się okazało, że obaj z Krystianem przeprowadzamy się do Krakowa. Krystian od razu zaprosił do nas Wojtka, który jak się okazało naprawdę dobrze wyczaił co chcemy grać i przy tym bardzo dobrze śpiewał moim zdaniem.

Krystian: Siema! Rozszerzając co napisał Antosza wszystko zaczęło się od tego, że w lecie 2015 poznaliśmy się na koncercie Questions w Rzeszowie i tam od słowa do słowa wyszło że Antoś próbuje sklecić zespół w klimacie 90’s, co tam graniczyło z cudem. Ja jeszcze wtedy mieszkałem w Lublinie, ale już mocno nosiłem się z przeprowadzką do Rzeszowa albo Krakowa, aż w ostateczności padło na drugie miasto. Potem Anton dał mi znać, że też ma zamiar się tu przenieść i doszliśmy do wniosku, że jak się uda, to zaczniemy coś razem kminić – ja na basie, on na gitarze. Wszystko poszło zgodnie z planem i w grudniu zaczęliśmy robić pierwsze numery i szukać reszty składu. Na wokal ogarnęliśmy Wojtka, który dotychczas grał na basie w pop-punkowym PointOfView ale mocno czaił klimat, a na perkę przez facebook’a zgłosił się do nas Piotrek, który w przeciwieństwie do nas przeżył falę 90’s HC, którą my widzieliśmy tylko na starych nagraniach z youtube hehe. Pierwszą próbę zagraliśmy gdzieś tak w okolicach marca 2016, dograliśmy materiał i jakoś to poszło. Co do tego gdzie wcześniej się udzielaliśmy, to wiem, że jeden z ukraińskich zespołów Antona nazywał się chyba We’re In!, Piotrek grał w latach 90 w Unhuman Being, potem w Disbeliever i Time to Arise, a ja nie grałem nigdzie.

gig-3

Radiance jest zespołem bardzo wyraźnie odwołującym się do tradycji hardcore’a lat ’90. Dlaczego zdecydowaliście się poruszać w takiej właśnie stylistyce? Co jest w tym graniu tak wyjątkowego, że postanowiliście je odkurzyć?

K: Dla mnie przede wszystkim to ten taki trochę sekciarski (w ogromnym cudzysłowie) klimat i bardziej osobiste podejście.  To też nie jest tak, że uważam ten nurt za lepszy niż inne, bo tak samo bardzo lubię oldschool, jak i newschool, ale tylko w 90’s jest ten specyficzny klimat właśnie, który strasznie mnie jara i w którym od dłuższego czasu chciałem coś pograć.

A: Zawsze bardziej lubiłem te klimaty. Doceniam w muzyce szczerość w każdym znaczeniu. Dla mnie 90’s jest tym okresem gdy hardcore stał się bardziej osobisty, kiedy ludzie stali się bardziej szczerzy ze sobą i zaczęli walkę nie tylko ze społeczeństwem, a z samymi sobą w pierwszej kolejności. Bo jak masz na myśli i w sercu jakieś zmiany, musisz zacząć te zmiany od siebie i tylko na swoim doświadczeniu zrozumiesz, że warto cisnąć dalej.

Zespoły z lat ’90, których muzyczne inspiracje u was pobrzmiewają często miały dosyć radykalny przekaz jeśli chodzi o weganizm, prawa zwierząt czy straight edge. Jak to wygląda w waszym przypadku? Czy ideologiczna warstwa tych kapel również odcisnęła na was piętno?

K: W moim wypadku na pewno. Wiadomo, że SxE i wege pojawiły się na scenie dużo wcześniej, ale 90’s HC fajnie konsolidowało obie idee i dzięki temu łatwo mi się w tym odnaleźć. Ja osobiście nie mam też tak radykalnego podejścia do przekonywania ludzi zarówno w jednej jak i drugiej kwestii, bo uważam, że nakłanianie częściej ma wpływ odwrotny od zamierzonego. Myślę, że lepiej jest pokazać komuś zalety płynące z bycia straight edge czy niejedzenia mięsa, niż wytykanie palcami. A z racji, że chłopaki sxe nie są, to po cichu liczę, że w końcu uda mi się zebrać skład do zespołu 90’s straight edge a’la Strife (bez późniejszego łamania ostrza : ).

A: Kłamie, dopiero co mi powiedział, że jestem pierdołem, bo nie jestem straight edge : ). A serio, to pewnie, że na każdego z nas te idee mają albo miały wpływ. Ale to dla mnie też jest tak, że nie ma zespołów lepszych od tych lokalnych i to bardziej one miały na mnie wpływ.

Kilka dni temu ukazała się wasza pierwsza epka. Powiedzcie kilka słów o tym wydawnictwie. Jak opisali zawartą na niej muzykę osobie, która nigdy was nie słyszała?

K: To było tak, że nawet zanim pomyśleliśmy o konkretach związanych z wydaniem zwrócił się do nas Maciek z Pawłem, którzy stworzyli niedawno swój nowy label – Youth2Youth rec. (powstały na „zgliszczach” In Our Hands rec.) Chłopaki zaproponowali nam, że wydadzą to na kasetce, co nas bardzo ucieszyło i od razu zbiliśmy pionę, że to robimy. Kilka dni później napisał do nas Patryk z Mark My Words rec., który powiedział, że polecał mu ten materiał nasz wspólny kolega Łukasz i że on chętnie wydałby to na CD w UK. Tutaj też z automatu zbiliśmy pionę i zaczęliśmy powoli ogarniać okładkę, layout wkładki i te wszystkie rzeczy. Trochę nerwówki z tym było, bo czasem ciężko dojść do kompromisu, ale w końcu się udało. W międzyczasie nagraliśmy te 4 numery u Maćka w Waiting Room Studio i zostawiliśmy mu całą resztę związaną z miksem i masterem zdając się totalnie na niego.

A: Ja byłem bardzo pozytywnie zaskoczony z tego jak to się odbywało. Tak naprawdę trochę długo nam zeszły te nagrywki, bo najpierw chciałem za bardzo kombinować z wysłaniem tego do różnych masteringów do Odessy i z nagrywaniem w ogóle. Ale dobrze zrobiliśmy, że zwróciliśmy się w końcu do Maćka z Waiting Room, bo z nim to szybko ruszyło. Ale jeszcze nawet przed nagrywkami zaczęły się cuda. Otrzymaliśmy naprawdę tyle wsparcia od różnych ludzi i zespołów z różnych krajów. Teraz chcę podziękować wszystkim tym, którzy nas wspierali duchowo, każdemu kto pisał: „gdzie nagrywki?” itp. Pierwszy raz odczułem takie reakcje i zainteresowania ludzi.

K: Podpisuję się pod tym. To było mega zajebiste czuć wsparcie od tych wszystkich ludzi, którzy tak dużo dla nas zrobili nie słysząc nawet tak naprawdę tego materiału.

A: Co do wydawnictw, to moskiewskie Rootbeer rec. chce wypuścić niewielki nakład kaset. A muzykę opisałbym jako smutny romantyzm z najgorszych osiedli pod bujające riffy.

gig-2

Chciałbym zapytać o kilka kwestii związanych z warstwą liryczną waszej epki. Powiem szczerze, że całkiem mocno utożsamiam się z tekstem do otwierającego ją kawałka „Ghosts”, który dobrze oddaje odczucia towarzyszące mi podczas odwiedzania miasta w którym się wychowałem a w którym nie mieszkam już od piętnastu lat. Czy właśnie takie obserwacje doprowadziły do powstania tego tekstu?

K: Trafiłeś w sedno. Gdy pisałem ten numer miałem przed oczyma małe miasto, z którego pochodzę, a z którego prawie każdy po skończeniu szkoły średniej ucieka, co sprawia, że gdy wracam na weekend, wygląda ono na wymarłe. Potem Wojtek dodał jeszcze trochę swoich przemyśleń w tym temacie, które okazały się być bardzo podobne. Niestety tak dzieje się chyba ze wszystkimi, mniejszymi miastami, które nie są położone najbliżej wielkich metropolii, bo w nich z kolei „życie” kwitnie przez powstające hale różnych korporacji, które uciekają z dużych miast, żeby ominąć część opłat. Wracając jednak do sedna, ja podchodzę bardzo nostalgicznie do mojego miasta i lubię tam wracać, a to zawsze kończy się tym samym wnioskiem: to miasto umiera, wszyscy rozjechali się po świecie, zostały tylko „duchy”… i stąd właśnie taki tekst.

A: Też przed oczyma mam miasto  100 tyś. mieszkańców, które nie żyje praktycznie odkąd pamiętam i tyle co z niego zostało to duch największej hutniczej fabryki oraz największej stacji atomowej w Europie.  „Innocence changed to ignorance” – mało kto się stara rozwijać, teraz u ludzi są dwa scenariusze: albo mieszkasz i zarabiasz na ruinach, albo siedzisz przed telewizorem i jarasz się zwycięstwem chujowego rządu.

Teksty z epki mają dosyć osobisty charakter. Wyjątkiem jest „Inheritance”, który wydaje się mieć wymiar bardziej socjo-polityczny. Mam rację? Odnoszę wrażenie, że coraz bardziej aktualne jest przekleństwo „obyś żył w ciekawych czasach”. Liberalne demokracje się chwieją, szaleje prawicowy, mocno podszyty ksenofobią, populizm a na wschodzie Rosja coraz bardziej akcentuje swoje imperialne ambicje. Jak wy się odnajdujecie w tej rzeczywistości? Myślicie, że to tylko przejściowe turbulencje czy może coś więcej?

K: Znowu trafiłeś w 10! Mnie niesamowicie wkurwia ta wszechobecna moda na nacjonalizm i pseudopatriotyzm w dresach NSZ. Tzn. z jednej strony wcale mnie ona nie dziwi, bo w czasach każdego kryzysu do głosu dochodziły ugrupowania radykalne, ale z drugiej strony mamy XXI w., a typeczkowie zbliżeni latami do mnie dali sobie wmówić, że największym wrogiem jest „lewak, arab, socjaluch, czarnuch i pedał”, a korporacje albo autorytarna władza to szansa na dobrobyt. Drugą sprawą jest tworzenie kultu wojny i konfliktu. Popatrz chociażby na obecną politykę (i podejście społeczeństwa) wobec tzw. Żołnierzy Wyklętych. Źródła historyczne jasno mówią o zbrodniach popełnianych przez część z tych ludzi, ale jakoś nikt tego nie zauważa i nikt nigdy głośno nie powiedział „tak, byli wśród nich najzwyklejsi bandyci” jednocześnie się od nich odcinając. A tutaj co? Obchodzony jest uroczysty pogrzeb człowieka, którego oddział ma na sumieniu 67 ofiar cywilnych w tym dzieci. To jest chore. Na początku myślałem, że to chwilowa moda, ale coś czuję, że nie jest już ani chwilowa, ani moda. Ludzie widocznie nie uczą się na błędach i znowu zmierzamy w stronę narodowych antagonizmów.

A: Jest to pewnie chwilowe zjawisko, ale niestety to musi się skończyć czymś niesamowicie niedobrym. Nienawiść rośnie wszędzie i każdy jest ofiarą tego mniej albo bardziej. Każdy rząd zmienia pod siebie historię i zostawię za sobą całą armię „Sebiksów i Januszy” którzy potem te nastroje rozkręcają na ulicach całego świata, nie tylko u nas. Mam nadzieję,  że ludzie w końcu zrozumieją, że trzeba być opozycją do tego.

Anton, pochodzisz z Ukrainy, państwa w którym od dłuższego czasu dzieje się źle. Zawieszona wojna na wschodzie, kolejne kryzysy polityczne itd. Sporo jest w Polsce stereotypów na temat sytuacji na Ukrainie chciał bym więc poznać twoją perspektywę. Jak patrzysz na sytuację w swoim kraju i jak odbierasz te wszystkie sprawy?

A: To bardzo trudny temat. Niestety nie widzę w tym żadnego optymizmu. Chciało mi sie rzygać od poprzedniego rządu, a teraz jeszcze bardziej od teraźniejszego, który nie spełnił żadnych oczekiwań i nadziei. Korupcja nie zniknęła i nawet się nie zmniejszyła. Dokładnie teraz rząd robi to samo przeciw czemu był podczas majdanu: dają policji jeszcze więcej władzy, wprowadzają cenzurę w mediach itd. Przy tym wszystkie strony konfliktu na wschodzie nadal zarabiają na handlu bronią i kontrabandą węgla. A tym czasem media pokazują, że Ukraina wszędzie zwycięża i jak źle się mieszka w Rosji. W rosyjskich media – dokładnie odwrotnie.

untitled-2

W Polskich mediach co jakiś czas toczy się spór dotyczący tego czy Polacy są wrogo nastawienie do osób z innych krajów czy nie. Jakie jest twoje zdanie na ten temat? Spotkałeś się kiedyś z niechęcią związaną z miejscem twojego pochodzenia? Czy to, że w ostatnim czasie liczba pracujących w Polsce Ukraińców mocno wzrosła przekłada się na odbiór twojej osoby przez osoby postronne?

A: Mam tu parę takich historii. Na przykład odnośnie polskich mediów: koleżanka mi dziś opowiadała jak zamówiła sobie UBER’a i w aucie kierowca słuchał jednego programu, gdzie jacyś ludzie mieli dyskusję dokładnie o nastawieniu Polaków do obcych. To co ona dobrze zapamiętała, to jak ktoś w powiedział tam, że „Ukraińcy są dla nas okropni” i nikt się nie oburzył w tym programie (w tym samym czasie kierowca z aprobatą kiwnął). Inna historia dotyczy jednego fitness trenera z Egiptu, który został pobity przez nazioli i po tym musiał mieć rehabilitację trwającą około 8 miesięcy. Takie historie się zdarzają w każdym państwie, naziole są wszędzie, ale tu tych typów znaleźli, dali mandaty i wypuścili. Na uczelni miałem jednego typa z jakiejś podkarpackiej wsi, z którym na żywo zawsze nie miałem żadnych wątpliwości i nawet można powiedzieć, że kolegowałem się z nim, tłumaczyłem mu ekonometrię  itd. W tym samym czasie na faebook’u koleś ciągle dawał lajki postom i stronom typu „kresy”, „oddajcie Lwów”, „Ukrainiec nie jest moim bratem ” itd. Tu chodzi mi o to, że mam z nim normalne stosunki, on na mnie nie patrzy jak na brzydkiego Ukraińca i ja na niego nie patrze jak na głupiego naziola, ale przy tym robiąc to on staje się częścią tego nakręcania nienawiści w społeczeństwie. Tak naprawdę rozumiem, że imigrantów z Ukrainy jest teraz dużo i się zdarza, że jest mi za moich rodaków naprawdę wstyd, ale dodatkowo nakręcania tej złości w sieci nie rozumiem. Też widzę różnicę w stosunku do ludzi polskich urzędników. Zaczyna to się jeszcze na granicy, gdy straż graniczna widocznie dobrze traktuje ludzi z kartami pobytu i patrzy jak na gówno na tych kto wjeżdża na podstawie visy. Więc tylko papierek tu wyznacza jak do ciebie będą podchodzić ludzie. Pod koniec powiedziałbym, że nie jestem człowiekiem którego pochodzenie wyznacza jego zachowanie, ale takie pochodzenie mam i w Polsce bym na pewno nie został jeżeli by wokół mnie nie było polskich punków zamiast zwykłej „Poski”. Nawet powiem, że nie ma problemu z byciem sobą izolując się od tej Polski, którą obchodzi moje obywatelstwo i na szczęście maks słucham tylko żarcików Krystiana, że zabieram wam pracę.

OK, kończąc temat Ukrainy, powiedz kilka słów na temat tamtejszej sceny? Jak ona wygląda? Czy często odbywają się koncerty? Jakie zespoły są twoim zdaniem warte sprawdzenia? Czy naziol, których chyba na Ukrainie nie brakują są zagrożeniem dla członków sceny hc/punk?

A: Scena jest młodsza, tak średnio można spotkać ludzi od 15 do 30 roku i zobaczyć każdego w moszu. Niestety nie w każdym mieście są koncerty. Tak naprawdę scena rozwinięta to jest tylko w Kijowie, Żytomierzu i Odessie. W innych miastach koncerty to raczej rzadkie zjawisko. Z zespołów to polecam całą Odeską scenę: Kingpin (ukraiński Leeway), Supression, Flame, Tomorrow, Set Adrift, Redemption… Teraz wyszła nowa płyta pop-punku z Kijowa – Maloi (od członków Bluesbreaker), właśnie samo Bluesbreaker, Reminded. A z naziolami teraz znowu jest problem. Jeżeli jakiś czas temu oni raczej byli zajęci wojną, to teraz AZOV stara się stać partią polityczną i szukając „władzy” na ulicach zaczynają napadać na tych, komu to może się nie podobać. W listopadzie w Odessie był napad 10 naziolów na jednego chłopaka, który skończył się uszkodzeniem płuca i serca od zranienia nożem. Na szczęście typ szybko wrócił do zdrowia.

Dobra, wróćmy zatem do Radiance. O czym traktują teksty waszych pozostałych kawałków, które nie znalazły się na epce?

K: Pozostałe teksty, tak jak słusznie zauważyłeś, są bardziej osobiste. Na następnym wydawnictwie na pewno znajdzie się tekst o niedopasowaniu do tych standardowych ram społecznych. Potraktuj to jako niewielki teaser. Więcej nie jestem w stanie powiedzieć, bo jeszcze nie wiemy o czym Wojtek pisze swoje numery : )

gig-4

Zagraliście kilka koncertów, wydaliście epkę na CD i kasecie. Co dalej? Macie jakieś konkretne plany względem zespołu?

K: Z racji, że następne numery już się robią albo kończą robić, to naturalnie planujemy to wydać. Mamy już pewien plan „jak” i „na czym”, ale jeszcze za wcześnie żeby o tym mówić. Poza tym w przyszłym roku chcemy pograć trochę koncertów i fajnie byłoby zagrać jakąś dłuższą traskę. To jednak trochę odległe plany, na razie głównie skupiamy się na dokończeniu nowego materiału.

Jak z waszej perspektywy wygląda obecna krakowska scena hc/punk? Czy jest  coś co według was jest wartościowe i warte sprawdzenia? I z drugiej strony. Czy jest coś co was w niej wyjątkowo irytuje lub przeszkadza?

K: Przed przeprowadzką do Krakowa nie miałem za dużego rozeznania jak wygląda tutejsza scena od środka. No dobra, słyszałem Kraków – myślałem skramy. Kraków chyba trochę w świadomości scenowej to właśnie takie miasto prawilnego emo hehe. Po przeprowadzce gdy już bardziej zacząłem w tutejszą scenę wchodzić zobaczyłem jak wiele dobrych rzeczy się dzieje. Chociażby sam fakt powstania Warsztatu wokół którego działa mnóstwo zajaranych ludzi, odbywa się w cholerę fajnych koncertów i wydarzeń pozamuzycznych często łączonych z wszelakimi benefitami. Poza tym prężnie działa krakowskie Food Not Bombs, gra mnóstwo dobrych zespołów od skramowego Escapism, przez hardcore’owy Strike You Down, aż do goblin punka – patrz Torpur: ). No i jeszcze z takich spraw mniej scenowych, nadal istnieje i powstaje mnóstwo wegańskich i wegetariańskich miejsc. Dla kogoś trochę z zewnątrz wygląda to mega dobrze! A czy jest coś co mnie irytuje? Chyba nie, jestem tutaj za krótko żeby to stwierdzić.

A: Ogólnie nie miałem żadnych oczekiwań od Krakowa… w sensie, że nie wiedziałem w sumie czego oczekiwać. Teraz mieszkam tu już prawie rok, ale nadal zawsze się znajdzie miejsce, gdzie nie byłem albo nie wiedziałem o nim wcześniej. Fajnie, że lokalni scenersi mają chęci do ogarniania tylu rzeczy, w szczególności cała warsztatowa ekipa i każdy kto do tego miejsca jest jakoś przywiązany.

mc

Zbliża się koniec roku a to tradycyjny czas podsumowań. Co w bieżącym roku wywarło na was największe wrażenie, zarówno pod względem muzyczno-scenowym jak i bardziej życiowym?

K: Muzycznie ten rok był bardzo dobry. Z rodzimych rzeczy, które mi przychodzą do głowy to przezajebiste epki od Suicidebycop, Heatseeker (którego pełna wersja wychodzi niebawem), LP Gov Flu i Snuff Out, nowo-stara horda z Lublina – Black Palate, emo nerdy – Lochy i Smoki i Cold-Oi (hehe) od chłopaków z Prisoners By Choice… no i wrocławski Heavy Runner! Kurde, strasznie dużo dobrych rzeczy, a pewnie i tak o kilku zapomniałem. Poza tym jeszcze trochę black metalu, za co pewnie zdissuje mnie Słoń, jak to przeczyta haha. Z zagranicznych rzeczy dla lubiących 90’s HC polecam obadać Odeską scenę, którą pokazał mi Anton, a która jest kopalnią perełek w tym klimacie (Flame, Suppression itd.). Poza tym Fury z Kalifornii i nówka od Turnstile. No i mnóstwo dobrych beat tape’ów, które podsyła mi Wojtek.

No a pozamuzycznie, to wyszło kilka fajnych zinów jak np. Wygrać Nowe Życie, czy xIdealny momentx, powstał Warsztat, co z krakowskiego punktu widzenia mnie mega jara, no i bardziej personalnie, to ja cieszę się, że nasz dobry kolega Łukasz wrócił do robienia koncertów na Podkarpaciu, bo jego gigi darzę szczególnym sentymentem. Z resztą sam fakt, że rozmawiamy chyba świadczy o tym, że wcale nie jest tak źle z tą sceną, jak niektórzy twierdzą, prawda? A bardziej życiowo, to wyjście naszej reprezentacji z grupy na Euro… do dzisiaj nie mogę w to uwierzyć!

A: Też nie mogę uwierzyć ze wygraliście z nami : (…

K: Bardzo negatywne wrażenie ciągle robi na mnie obecna władza. Nie, żeby inne były dużo lepsze, ale ta jest wyjątkowo chujowa. Ale cytując klasyka „szkoda strzępić ryja”.

A: Mówiąc scenowo, to muzycznie był zajebisty rok. Zobaczyłem dużo zajebistych zespołów, zajawiłem się klimatem Fluff’a, Mayak Festu i rodzimego, krakowskiego Warsztatu. No i bardziej osobiście, to w końcu dopięliśmy wydanie tej epki, zagraliśmy na 8 zajebistych koncertach z fajnymi kapelami. Życiowo też spoko – zamieszkałem z Wojtkiem : ). Ale jest też parę rzeczy, które mnie niesamowicie wkurwiły. W szczególności prawie każde wybory prezydenckie i parlamentalne na świecie i przede wszystkim w Polsce. Teraz przez ten rok częściej jeździłem do siebie i za każdym razem niestety widzę coraz gorszą tendencję życiową. Przykro mi, że ludzie mieszkają w takich warunkach z poczuciem nieskończonej wojny. Podsumowując to wszystko mogę powiedzieć, że politycy to wyłącznie kurwy.

OK, to tyle. Dzięki za wywiad! Chcielibyście jeszcze coś od siebie dodać?

K: Dzięki, że chciałeś nas przepytać. Badajcie nowości od Heetseeker i Vicious X Reality, bo te już za rogiem i do zobaczenia na gigach. Piona!

A: Keep on fighting!

https://www.facebook.com/radiancehc

Rozmawiał Wiktor Rykaczewski