Prisoners By Choice to nowy zespół z L-town grający melancholijnego punk rocka w którym można wyczuć też trochę oi! punkowych inspiracji. Zespół na dniach nakładem N.I.C. Records oraz DIY Koło Records wydaje debiutancki LP postanowiłem zatem zadać im kilka pytań.

Czołem. P.B.C. to nowy zespół ale pierwszy koncert zagraliście już dwa lata temu. Potem nastała cisza aż do tego roku. Powiedzcie kilka słów o historii zespołu i skąd wyniknęła ta przerwa.

PBC ARMY: Każdy z nas udzielał się wcześniej w The Union. Był to bardzo pechowy projekt, który utknął w pewnym momencie i zaczęliśmy się w nim dusić. Na którejś próbie zaczęliśmy jamować proste, punkowe riffy w ramach odpoczynku od kierunku w którym zmierzaliśmy z The Union. Poczuliśmy świeży powiew inspiracji i zrzuciliśmy z barków ciężar The Union. To był powrót do korzeni. Szybko napisaliśmy muzykę do większości kawałków z naszego obecnego seta. Przerwa wynikła z tego, iż nasz perkusista był imigrantem zarobkowym w Holandii, a gitarzyście wysiadły plecy i musiał poddać się operacji.

We flyerze zapowiadającym waszą płytę wydawca porównuje waszą muzykę do Blitz, No Hope For The Kids i Syndrome 81. Zgadzacie się z tym porównaniem? Czy zakładając zespół od początku chcieliście grać właśnie takie dźwięki?

PBC ARMY: Wszyscy lubimy i słuchamy wymienionych zespołów, ale żeby było śmieszniej to graliśmy tak zanim Syndrome 81 rozpoczęło te nową falę „melancholijnego oi’a”. Ale pech chciał, że oni wypłynęli ze swoja muzyka wcześniej od nas, hehe.

img_3050

Wasz debiut, który niebawem ujrzy światło dzienne będzie zawierał osiem kawałków. Powiedzcie kilka słów o tych piosenkach. O czym traktują teksty?

PBC ARMY: Teksty są dość osobiste. Cytując klasyka są o tym co nas boli i wkurwia. Brak nadziei, fałszywa przyjaźń, o dzieciństwie, o odkryciu punk rocka, o utracie bliskich, o braku zaufania do polityków…

Wasze muzyczne port folio jest całkiem imponujące. Graliście min. w takich kapelach jak Knife in the leg, In Vitro, Alert! Alert!, The Union. Które z waszych byłych zespołów uważacie za najważniejsze i dlaczego?  

PBC ARMY: Każdy zespół w jakim się udzielaliśmy czegoś nas nauczył. Np. ile pracy trzeba włożyć w zespół i tak naprawdę jak łatwo to spierdolić. Magia w zespole potrafi zniknąć jeśli się ją zaniedba – a to pierwszy krok ku przepaści.

Poza P.B.C. istniej obecnie też kilka innych zespołów w które jesteście zaangażowani jak Max Cady, Ohyda, Blind Eye. Coś przegapiłem? Powiedzcie kilka słów o każdym z tych projektów. Co się w nich aktualnie dzieje?

PBC ARMY: Ohyda to surowy, hałaśliwy hardcore punk z pogłosem na wokalu. Ze składu PBC grają tam dwie osoby. Właśnie zaakcpetowali test pressy, więc niebawem nakładem La Vida Es Un Mus wyjdzie debiutancka 12” Ohydy. Blind Eye to wkurwiony hardcore. Sprawdzona formuła – prosto, do przodu, bez udziwnień. Z PBC grają tu wszyscy oprócz Kuby, a na wokalu udziela się Rafał z Government Flu.  W grudniu Blind Eye nagrywa demo. Kuba jako jedyna osoba ze składu PBC udziela się w Max Cady i Desperate Times. Max Cady to uliczny punk rock, z charyzmatycznym wokalistą, którego uliczny życiorys kładzie na łeb niejeden zespół tego nurtu. Desperate Times to hardcore, właśnie zebrali nowy skład i w zależności od tego kiedy wokalista przyleci z Chicago zamierzają robić nowe kawałki.

img_3108

Co sprawia, że cały czas zakładacie nowe zespoły? Nie lepiej by było mieć jeden, który istniał by od lat zamiast cały czas skakać z kwiatka na kwiatek?

PBC ARMY: Słuchamy różnej muzyki, różnych nurtów i podgatunków hc/punk, ale nie tylko. Np. wszyscy kochamy Black Sabbath. To zakładanie nowych zespołów łączy się z kumpelstwem i chęcią grania różnej muzyki. Bez spiny i podejścia że musimy zaliczyć koncert na każdym festiwalu w tym kraju, hehe.

Lubelska scena zawsze słynęła z płodności i pewnego fermentu twórczego. Jak sytuacja przedstawia się na dzień dzisiejszy?

PBC ARMY: Pozostało parę zespołów, czasem powiązanych składowo. Na ten moment aktywne jest PBC, Ohyda, Max Cady, Desperate Times, [peru], Diary Of Laura Palmer, Deterrence (ex-Suffering Mind), Black Palate (ex-Indication), Przeciw, No Reason Why (młoda ekipa, troche na uboczu sceny)… Powstają też nowe zespoły na gruzach Garoty i The Bold And The Beautiful. Chodzą słuchy o reaktywacji Kill At Command.

Część z was udzielała się w kolektywach Tektury i Zatargu. Powiedzcie kilka słów na temat tych miejscówek. Czym się różniły, jak wyglądało ich funkcjonowanie i dlaczego upadły. Czy myślicie, że jest szansa by podobne miejsce pojawiło się jeszcze w Lublinie?

PBC ARMY: Z naszego składu tylko jedna osoba udzielała się w tych kolektywach. Mamy różne zdania nt. dlaczego te miejsca upadły i nie możemy ustalić wspólnej odpowiedzi. To chyba świetnie ilustruje m.in. dlaczego kolektywizm rzadko kiedy się sprawdza ;)

 Jesteśmy w podobnym wieku więc pewnie historia naszego uczestnictwa w scenie hc/punk jest podobna. Co sprawia, że mimo upływu lat i zapewne rozwianiu kilku idealistycznych złudzeń dotyczących sceny  dalej w tym siedzicie zamiast zapuścić wąsa i poświęcić się bez reszty pracy i weekendowemu picu wódki. Czy myślicie, że gdybyście mieli obecnie te powiedzmy 15 lat to zainteresowalibyście się punk rockiem i tym wszystkim co jest z nim związane?

PBC ARMY: Felix Von Havoc dał już odpowiedź na to pytanie – „punk rock sucks, but everything else sucks more”. Dlatego wciąż wkładamy swój, czas, pieniądze i energię w punk. Życie zweryfikowało idealizm. Czasem w bardzo bolesny sposób. Trafiliśmy tu w różny sposób, nasze drogi się splotły, ale co ważniejsze wciąż tu jesteśmy i nigdzie się nie wybieramy. Co do drugiej części pytania… trudno nam odpowiedzieć. To jest bardzo trudne pytanie. Teraz, gdy punk rock staje się domeną większych miast? Nie wiem jak byśmy trafili na punk w Lublinie… Mamy nadzieję, że jednak byśmy go odnaleźli.

img_3141

Jak wam się żyje w polskiej rzeczywistość AD 2016? Robią na was wrażenie szaleństwa obecnej władzy czy może już przywykliście do faktu, że tu nigdy nie było normalnie? Czujecie się dumni, że najpiękniejszy człowiek w Polsce – Marian Kowalski pochodzi z waszego miasta?

PBC ARMY: Nie lubimy polityki generalnie. W zespole mamy różne podejście do różnych spraw, w tym również różne poglądy na politykę. Ale PISu ani Mariana Kowalskiego nikt z nas nie szanuję, hehe.

Wróćmy do zespołu. Niebawem wychodzi płyta. Co dalej? Macie jakieś konkretne plany czy poczekacie i zobaczycie jak będzie?

PBC ARMY: Właśnie wysłaliśmy okładkę do druku. Płyty mają być w tym tygodniu. Rozmawialiśmy o pojechaniu w trasę w 2017. Czas pokaże kiedy i na jak długo, zwłaszcza że ze względów zdrowotnych jednego z nas jesteśmy zmuszeni zrobić przerwę w graniu gigów przynajmniej do końca roku, jak nie do wiosny.

To tyle. Dzięki za wywiad! Jakieś wisdom words na koniec?

PBC ARMY: Nie. I chuj. Jak więzienie, to więzienie, hehe.

Rozmawiał Wiktor Rykaczewski

Fotografie: Szymon Nieborak www.delayedpleasure.com

pbc-logo