HERIDA PROFUNDA/ HELLBASTARD – Split
783 Landsberg Hardcore Crew, A World we never made, Deviance, WOOAAARGH 2016

Uff, dobrze, że do recenzji dostałem wersję CD tego wydawnictwa gdyż w stopce do wymienienia mam zaledwie cztery labele stojące za wydaniem tej płyty. Gdybym dostał wydaną w zeszłym roku winylową wersję musiał bym wypisać ich aż piętnaście! To się nazywa kooperacja!

Zespołem otwierającym ten split jest polska Herida Profunda. Na swoim drugim wydawnictwie zespół atakuje dziewięcioma wściekłymi strzałami z których tylko dwa są dłuższe niż dwie minuty. Ich muzyka to brutalny i dosyć nowoczesny crust punk wzbogacony grindem i odrobiną death metalu. Wokal to głównie mocny growl czasem przechodzący w krzyk, czyli dosyć klasyczne combo. Wszystko w tych kawałkach jest na właściwym miejscu. Zespół nie zamula i nie pozwala się nudzić. Częste są zmiany tempa jak i klimatu. Brutalne blasty płynnie przeplatają się z bardziej melancholijnymi momentami choć dominuje tutaj oczywiście piekielny czad.  Muszę powiedzieć, że wchodzi mnie to całkiem dobrze a i myślę, że ubranej na czarno zadredowanej gawiedzi jak i kilku metalowcom na bank się to spodoba.

Drugi zespół na płycie to brytyjscy weterani z Hellbastard – zespołu powstałego w połowie lat ’80 na wzbierającej wtedy fali crust punka (punk kronikarze twierdzą wręcz, że termin „crust” po raz pierwszy pojawił się właśnie za sprawą pierwszej ich demówki  – „Ripper crust”). Kapela dosyć szybko pozbyła się ze swojej muzyki punkowych naleciałości i wraz z nastaniem lat ’90 przeszła na bardziej thrash metalową pozycję i tego się trzyma po dziś dzień (w epicko metalowym logosie grupy brakuje chyba tylko topora i odwróconego krzyża!). Na recenzowanym splicie wyspiarze prezentują pięć kawałków z czego pierwszy to spokojne intro a pozostałe cztery to solidny crossoverowy thrash w którym słychać wpływy Slayera, starej Metaliki czy nawet momentami Suicidal Tendencies. W porównaniu z muzyką poprzedników kawałki Hellbastard są zdecydowanie dłuższe i bardziej rozbudowane. Ostre gitary, jak to mówi młodzież, robią robotę i wraz z solówkami przypominają, że mamy do czynienia z rasowym thrash metalem a nie żadnym punkiem. Chodzi to całkiem przyjemnie choć skłamał bym gdybym powiedział, że muzyka Hellbastard porwała mnie do moshowania w pokoju, choć na pewno jest więcej niż w porządku. Dodam jeszcze tylko, że jednym z ciekawszych momentów na płycie jest zamykający krążek amebixowo-transowy numer „To the dead”.

Polsko-brytyjski split to bardzo udane wydawnictwo prezentujące spectrum ekstremalnego około punkowego i metalowego grania. Oba zespoły mimo iż poruszają się w innych stylistykach fajnie się uzupełniają. Oba również stają na wysokości zadania dostarczając po kilkanaście minut hałasu na naprawdę wysokim poziomie. Płyta warta sprawdzenia.

Wiktor Rykaczewski