PRZECIW – Korzenie
Pasażer 2016

Lubelski Przeciw kazał czekać sześć długich lat na czwartą, nie licząc okolicznościowego LP wydanego na 20-lecie zespołu, płytę co wpisuje się w pewien rytm działalności tej kapeli gdyż poprzednie trzy krążki ukazywały się w pięcioletnich odstępach.
Przyznam się bez bicia, że nigdy jakoś dokładniej nie zaznajomiłem się z twórczością Przeciwu. Słyszałem co prawda kilka numerów na składankach, które z tego co pamiętam były całkiem przyzwoite, a w piwnicy razem z innymi taśmami zalega ich pierwsza kaseta „Mr. Fuck” ale albumy „Krzyczę” i „Punk rock show” jakoś mnie ominęły. Zresztą wydaje mi się, że stosunek wielu scenersów do tej kapeli można zobrazować słowami „spoko, ale bez szału”. Tym czasem skuszony utworami promocyjnymi wrzuconymi do sieci postanowiłem sięgnąć po „Korzenie” i… kurde, jest naprawdę dobrze!

Na płytę składa się dwanaście punk rockowych kawałków zagranych w 27 minut, czyli jest po bożemu i bez zanudzania. Numery są dosyć szybkie, zagrane energetycznie i mimo dosyć staro szkolnego podejścia do muzyki brzmią świeżo i nie zalatują naftaliną. Spora w tym zasługa gitarzystów, którzy cały czas grają fajne motywy, melodie i riffy nadając całości, będącej mocno osadzonej w tradycji polskiego punk rocka, trochę bad religionowo-kalifornijskiego sznytu. Dzięki temu też muzyka Przeciwu kojarzy mi się trochę z amerykańskimi zespołami z pierwszej połowy lat 80 jak Channel 3 czy Mad Parade, które mimo tego, że wszyscy w koło grali hardcore, pozostały wierne punkowemu brzmieniu.
Płytę kończy niezły cover „Siekiera” z repertuaru wiadomego zespołu, w którym załogę Przeciwu wsparł wokalnie jak zawsze demoniczny Expert z Inkwizycji.

Lirycznie „Korzenie” prezentują się po tradycyjnie punk rockowemu, czyli jest dosyć dosadnie, bez ukrytych znaczeń i raczej zwięźle. Generalnie są to całkiem przyzwoite teksty choć według mnie zbyt wiele z nich zbudowanych jest na patencie powtarzania pewnych fraz, co mnie osobiście odrobinę uwiera.

Nie mam pojęcia czy dzięki nowej płycie Przeciw zyska większą atencję na scenie, w  końcu jest to muzyka zupełnie ignorująca modne punkowe trendy. Mam jednak nadzieję, że kilku sceptyków przekona się do tego zespołu, gdyż jest to naprawdę fajne, old schoolowe granie z którym obcowanie to przyjemność.

Wiktor Rykaczewski