REŻIM – Reżim
Pasażer/Black Wednesday 2016

Pasażer do spółki z Black Wednesday dokonali kolejnego wykopaliska z prapoczątków polskiej sceny niezależnej. Tym razem trafiło na kapelę z dawnego województwa pilskiego, a dokładniej mówiąc ze Złotowa – Reżim. Nazwa ta nie powinna być obca nikomu kto choć trochę interesuje się polską sceną choćby z tego względu, że basista Reżimu – Misiek, po jego rozpadzie założył zespół który wyniósł polski HC na zupełnie inny poziom czyli 1125. Ale wróćmy do Reżimu.

Na longplay który właśnie kręci się na talerzu mojego gramofonu składa się pierwsze demo zespołu nagrane w 1992 roku i zawiera muzykę dosyć charakterystyczną dla tamtych czasów czyli mieszankę amerykańskiego i europejskiego hardcore, crossoveru i punk rocka. Większość materiału nagranego przez Reżim to szybkie czady lecz nie brakuje też zaskakująco melodyjnych i chwytliwych hc/punkowych strzałów jak „Oni” czy „To wasza zasługa”. Zresztą trzeba przyznać , że i kawałki w których złotowiacy nie oszczędzają instrumentów nie są bezmyślnymi łupankami a wręcz przeciwnie, słychać, że zespół miał sporo pomysłów, które bez problemu realizował.

Pomijając słabą jakość nagrań wynikającą z archiwalnego charakteru płyty  bardzo dobrze słucha się tych kawałków. Zespół nie dość, że dobrze gra to jeszcze robi to w bardzo energetyczny i szczery sposób a do tego sama muzyka jest zupełnie inna niż ta, którą gra się dziś. Myślę, że dobrym odniesieniem do twórczości Reżimu będą zespoły z ich epoki jak The Corpse, SKTC czy Kompania Karna/Schizma od których złotowiacy jakościowo zupełnie nie odstawali.

Tekstowo jest to również książkowy wręcz przykład zespołu przełomu systemów. Po równo dostaje się czerwonym jak i czarnym. Poza tym wojna, skurwiała i brutalna policja oraz odezwy do przebudzenia się. Całość napisana trochę sloganowo ale nieźle – dobra, stara szkoła.

Płyta została wydana na tradycyjnym czarnym winylu z dosyć oszczędną i surową poligrafią oddającą jednak ducha czasów. We wkładce znajdziemy wszystkie teksty oraz całkiem sporo fotek zespołu. Szkoda jednak, że wydawcy nie pokusili się o jakąś historię kapeli lub nie nakłonili jej członków do wspominek. Myślę, że fajnie wzbogaciło by to wydawnictwo.
Miłym zaskoczeniem jest też dodana płyta CD na której poza materiałem z winylu znajdują się dwa utwory live oraz całe, równie dobre moim zdaniem jak pierwsze, drugie demo z 1995 roku.
Polecam nie tylko starym dziadom!

Wiktor Rykaczewski