CIERPKI – Obudź się
Pasażer 2016

Ze względu na muzyczną przeszłość części składu Cierpkiego byłem bardzo ciekaw tej płyt. Zakon Żebrzących był w swoim czasie w ścisłej czołówce moich ulubionych zespołów z kraju Wałęsy i ziemniaków a ich legendarne demo „A.L.F.” regularnie zajeżdżałem w moim magnetofonie. Kolejne wcielenie Zakonu czyli Acerbus Artifex jakoś mnie ominęło, ale za to Amanita Muscaria, w której grał Szunio – perkusista wszystkich tych składów, była bardzo fajnym zespołem a ich ostanie dzieło, płyta „Soma”, była całkiem super. Jak w tym zestawie odnajduje się Cierpki? A no właśnie tak sobie.

Płyta rozpoczyna się dwoma niezłymi hc/punkowymi petardami z melodyjnymi wokalami i gitarami grającymi sporo „kalifornijskich” melodii. Fajnie to chodzi ale coś zaczyna się psuć przy trzecim kawałku pt. „Zawieszony”, który niebezpiecznie zbliża się do radiowego rocka. Muzyka zwalnia a wokalista nabiera wkurwiającej maniery niczym śpiewak z Huntera czy inny Szymon Wydra. Nie jest dobrze ale słucham dalej. Uff, wracamy na właściwe tory, znowu jest szybko i melodyjnie, choć maniera wokalisty po doświadczeniach poprzedniego utworu zaczyna mnie już drażnić. Kolejny indeks „Kim jesteś” to mało inwazyjny, wolniejszy punk roczek, kojarzący się dokonaniami Sex Bomby z okresu pomiędzy etapem radiowo-rockowym a powrotem do punka 77. Następne dwa kawałki to balans między hc/punkiem a licealno rockowymi wypocinami w stylu Happy Sad i Pidżamy Porno. Powiedzmy, że ujdzie.
Minął siódmy indeks na płycie, a ja już czuję się trochę zmęczony płytą Cierpkiego ale jak się okazuje najgorsze jeszcze przede mną. Kolejny kawałek „Most”, ale również przynajmniej dwa z pozostałych pięciu, to niesłuchalne dla mnie rockowe potworki które ponownie zabierają nas w rejony chujo-rocka w stylu Wilków. Pojawiające się w nich punk rockowe motywy sytuacji nie ratują, słabo kurcze.

Przyznam, że jestem rozczarowany „Obudź się”, spodziewałem się po tym albumie czegoś innego a dostałem album zespołu który wydaje się być w muzycznym rozkroku pomiędzy swoimi punk rockowymi korzeniami a ciągotami do grania słabego, polskiego rocka. Żeby nie było, nie jestem jakimś muzycznym ortodoksem i nie mam nic przeciwko eklektyzmowi gatunkowemu ale akurat tego typu pretensjonalny rock, który zdarza się uprawiać Cierpkiemu wywołuje u mnie stan wstrząsu anafilaktycznego i jest dla mnie nie do przejścia. Mam nadzieję, że w miarę upływu czasu zespół zdecyduje, która droga jest dla niego najlepsza. Jeśli wybiorą punk rock to chętnie odświeżę znajomość, gdyż hc/punkowe momenty tej płyty są więcej niż przyzwoite a i tekstowo w większości zespół trzyma poziom. Jeśli natomiast pójdą drogą rockmanów to w moim odtwarzaczu nie zagoszczą.

Wiktor Rykaczewski