BLOOD PRESSURE – Need to control
Even Worse/ Way Back When 2016

Słuchając pierwszego longa Blood Pressure do głowy przychodzą mi takie słowa jak wściekłość, brud, przemoc, prymitywizm i nieokrzesanie. Załoga z Pittsburgha nie bierze jeńców i swoim barbarzyńskim hardcorem podbije ciśnienie w żyłach nie jednego dzieciaka.

Na „Need to control” znajduje się dziesięć wybuchowych kawałków, z których każdy jest jak strzał w głowę z obrzyna. Całość trwa zaledwie 13 minut, ale to zdecydowanie wystarczy by w koło zostało tylko pobojowisko a z czoła spłynęła stróżka krwi.  Pierwotna energia płynąca z tej surowej muzyki jest naprawdę potężna. Właściwie nie ma się co dziwić, goście strojący za tym projektem maczali swoje palce min. w takich zespołach jak Direct Control, Sickoids, Government Warning, Masakari czy No Time. Umówmy się, w tym zestawie nie ma słabych kapel.
Wokalistą Blood Pressure jest Adam, który stoi również za mikrofonem w oi-owej sensacji No Time i dla mnie to jest nie pojęte jak taki niepozorny koleś na scenie zmienia się w demona wkurwienia.

Odwołania do klasyków negatywnego hardcorea z Negative Approach czy Necros są więcej niż oczywiste ale myślę, że zespół spodoba się nie tylko załogantom o historycznych inklinacjach ale także tym, którzy jarają się całą tą współczesną, odwołująca się do pierwotnego hardcore’a, sceną z Boston Strangler, The Flex, Ajax czy Arm Race na czele. Nie ma co się rozpisywać, „Need to control” to trzynaście minut czystego wpierdolu.

Wiktor Rykaczewski