POISON HEART – Strong ties
Zodiac Killer Records 2016

Jakieś 10-12 lat temu miałem okres gdy namiętnie słuchałem sporo melodyjnego punk’n’rolla którego niekwestionowanym epicentrum była Skandynawia. W Polsce ten gatunek jakoś nigdy specjalnie się nie przyjął, podobnie zresztą jak kilka innych popularnych na świecie około punkowych stylistyk,  choć nie zabrakło i na naszej ziemi szaleńców gotowych mieszać hard rocka, rock’n’rolla i punka z których bezdyskusyjnie najlepsi byli The Cuffs oraz Soulburners. Oba te zespoły jakiś czas temu rzuciły ręczniki na ring (The Cuffs ostatnio postanowili powrócić z zaświatów) a pozostawioną pustkę po nich próbowali wypełnić warszawiacy z Poison Heart, którzy z zadania wywiązują wzorowo!

„Strong ties” to druga duża płyta zespołu i w odróżnieniu od poprzedniczki i jeszcze wcześniejszego dema, które były niezłe ale czegoś mi tam brakowało, kosi od pierwszego przesłuchania. Słychać, że zespół nie stoi w miejscu, rozwija się i powoli nabiera pewności siebie charakterystycznej dla starych wyjadaczy.

Całość sprawia wrażenie dobrze naoliwionej maszyny, której obsługa doskonale zna swoje miejsce i zadania. Gitary właściwie cały czas grają jakieś melodie i solówki i wraz z charakterystycznym, głębokim wokalem Jacka tworzą siłę napędową muzyki. Wszytko zagrane jest bardzo przebojowo, energetycznie oraz z zawodowym wręcz perfekcjonizmem. Pozytywne wrażenie potęguje bardzo dobra produkcja albumu dzięki czemu te piosenki brzmią nowocześnie i bardzo witalnie ale nie plastikowo.

Na płycie znajduje się dziewięć kawałków (osiem autorskich oraz niezły cover Turbonegro: „Destination: Hell”) wśród których próżno szukać nieciekawych zapchajdziur. Gdybym musiał wskazać swoich faworytów to postawił bym na „Magic woman” oraz „Eternal slave” aczkolwiek ja tego albumu słucham jako jedną zwartą, dwudziestosześcio minutową całość i taki jego odbiór polecam. Myślę, że żaden fan Gluecifer, The Bones, Hellacopters  czy Backyard Babies słuchając najnowszego dziecka Zatrutych Serc nie będzie rozczarowany gdyż moim zdaniem zespół niczym nie ustępuje swoim mistrzom.

PS.
Chłopaki, wiem, że wydawca z Ameryki ale weźcie mu powiedzcie, że dwustronna kartuszka udająca wkładkę na której ledwo co widać to nawet w Polskiej Republice Smoleńskiej trochę obciach.

Wiktor Rykaczewski

[ENG]

About 10-12 years ago, that was a time when I listened to a lot of passionate melodic punk’n’roll where the undisputed epicenter of one was Scandinavia. In Poland, this type of music somehow never was specifically accepted, just as some other popular around the world of punk styles, mixing hard rock, rock and roll and punk which indisputably the best in were The Cuffs and Soulburners. Both bands some time ago threw towels on the ring (The Cuffs recently decided to return from the dead) and the void left behind, Poison Heart from Warsaw tried to fill and fulfill the task perfectly!

„Strong ties” is the second full album of the band and, unlike earlier releases, and even earlier demos, which were good but something was missing there, rocks from the first hearing. You can hear that the band does not stand still, it develops slowly gaining confidence characteristic for old stagers.

The whole gives the impression of a well-oiled machine where servicemen know their place and tasks. Guitars actually all the time play tunes and solos, and with a distinctive, deep Jacek’s vocals constitute the driving force behind the music. Everything is played very intensely, with energy and even professional perfectionism. Positive impression enhances the very good production of the album so the songs sound modern and very vitally but not artificially

The album contains nine songs (eight song is the good cover of Turbonegro: „Destination Hell”), among them one cannot find uninteresting stuff. If I had to point out favorites I would point out “Magic Woman” and „Eternal slave” but I listen to this album as one, compact, 26 minutes whole and I recommend that as whole to listen to. I think any fan of Gluecifer, The Bones, Hellacopters and Backyard Babies listening to the latest child of Poison Heart will not be disappointed because I think the band is not behind their masters.

PS.
Guys, I know that the publisher is from America but bring him say that double-sided tiny paper pretending to be an insert where text can barely be seen, even in the Polish Republic of Smolensk is little bit embarrassing.