Lazy Class / Max Cady – Split CD/LP
Bad Look/ Black Wednesday/ No Pasaran/ Lazy Class – 2015

Drugim wydawnictwem również przygotowanym w dwóch formach tj. CD oraz 12″ Lp w dwóch kolorach jest split z Lubelskim MAX CADY. Obydwie kapele prezentują po 4 numery.

Leniwce zaczynają. O pierwszym numerze już wspomniałem dwukrotnie, więc nie ma sensu się powtarzać po raz trzeci, gdyż każdy czytający ze zrozumieniem osobnik wywnioskuje, o jaki utwór chodzi. Posiadaczy wersji CD „Hell Of San Domingo” nie zaskoczy już numer z gościnnym udziałem Iglaka. Na splicie został powtórzony pierwszy numer ze strony B wspomnianego powyżej wydawnictwa – „Gotta Find A Way” w innej wersji z dodanym hałasem na klawiszach. Ostatni numer chętnie bym widział na samodzielnym wydawnictwie opisanym powyżej.

Drugą stronę, czy też połowę zagrabili Lublinianie. Jako człowiek, któremu koncerty w dużej mierze dzięki wspaniałym akustykom przestały sprawiać radość nie miałem styczności z tą ekipą. Słuchając „Hell of San Domingo” oglądałem oprawę do obydwu produkcji. Patrząc na fotkę Maxiów i czytając teksty na prawdę nie wiedziałem czego się spodziewać. W głowie miałem wiele różnych scenariuszy. Koniec końców ani jeden z moich scenariuszy muzycznych nie sprawdził się w stu procentach. Chłopaki prócz trzech autorskich kompozycji prezentują cover Blitz z polską ścieżką tekstową. Dźwięki, które wychodzą pod ich szyldem to wypadkowa melodyjnego hardcorea oraz street punka. Teksty zaangażowane społecznie na tyle, że parę wersów z nich można by podrzucić kapeli anarcho-punkowej i siadły by idealnie. W trakcie tych kilkudziesięciu przesłuchań prezentowanych dwóch pierwszych numerów w mojej głowie uknuła się łatka ulicznego anarcho-punka. Zaś opisem bardziej empirycznym tej szufladki mogła by być uliczna Biała Gorączka – wydaje mi się, że za tymi słowami ciągnie się dość gruba nitka sensu. Wspomniany cover Blitz, który chłopaki wzięli na warsztat to „New Age”, tu „Dzieciaki”. Ostatni numer to „Dis Na Chama”, który w zależności od poglądów politycznych każdy może interpretować w inny sposób lecz w końcowym rozrachunku podsumowanie będzie wspólne.

Lazy Class, nie oceniam gdyż to tak naprawdę jeden numer względem poprzedniego wydawnictwa, a że mocno solidy już zostało wspomniane.

Max Cady natomiast wypadają na mocną czwórkę z kiełkującym plusem, w Dead Pressowej skali będzie to 7/10.

BRO