SUICIDEBYCOP to młoda załoga z Torunia grająca rasowego hardcore’a w stylu lat 80′. Do tej pory kapela zagrała jeden koncert oraz opublikowała w internecie epkę z czterema numerami. Poniżej możecie przeczytać co te chłopaki mają do powiedzenia.

Cześć, jesteście młodym składem więc powiedzcie kilka słów o sobie. Skąd się wzięliście, kto gra w kapeli i po jaką cholerę gracie hc/punk w 2015 roku?

Kisiel: Po rozpadzie Hit After Hit razem z Królikiem szukaliśmy ludzi do wspólnego grania, jeszcze z bardziej Pilonowych lat znaliśmy Buriego, który dołączył do nas na basie, a po jakimś czasie dostałem cynk o Igorze, którego poprzednią kapelę kojarzyłem. Odezwałem się do niego w styczniu b.r., zrobiliśmy trochę materiału i teraz rozmawiamy z Tobą.
Obecnie skład tworzy Igor na wokalu, Królik na gitarze, Buri na basie i ja na bębnach. Hc/punk gramy, bo nie stać nas na kino.

Upubliczniliście właśnie waszą pierwszą epkę – cztery konkretne kawałki. Powiedzcie nam coś o tych numerach.

Igor: Jak dołączyłem do SUICIDEBYCOP, to były trzy numery napisane przez chłopaków – dalej utrzymujemy tę samą formę tworzenia, oni piszą muzykę, ja teksty. Czasem może wtrącę się z jakimś pomysłem, ale są to raczej trzy riffy na cały set. Jako osoba, która patrzy więc na samą muzykę kompletnie z boku – od razu na pierwszej próbie się zajarałem. Nie jest to quasi-oldschool i kserowanie The Flex i Violent Reaction, jak robi to teraz wiele kapel. Widać, że chłopaki żyją Black Flagiem i tego typu muzą, z małą jedynie domieszką hardcore punkowej nowoczesności, jak w wyżej wymienionych kapelach.

Królik: Prosta muzyka dla trudnych ludzi idealnie nadająca się do palenia kościołów i wywracania radiowozów, wydaje mi się, że nic więcej nie trzeba dodawać.

1620364_918119288251999_5705669096266430244_n

Długość żadnego z utworów zawartych na epce nie przekracza półtorej minuty. Nie kręcą was dłuższe formy muzyczne? Zwięzłość utworów będzie u was dominującą tendencją?

Królik: Powiem więcej, żaden z naszych utworów również spośród tych, które usłyszycie na koncertach nie przekracza póki co półtorej minuty. W momencie, w którym SBC było jeszcze tylko luźnym zamysłem razem z Kiślem obiecaliśmy sobie, że nigdy więcej nie popełnimy kawałka przekraczającego dwóch minut. Takie wariacje pozostawiamy muzykom z wykształceniem i coverbandom acdc. Póki co patent się sprawdza.

Na razie epka ma jedynie cyfrową wersję. Czy jest szansa, że ukaże się na jakimś fizycznym nośniku?

Kisiel: Planujemy własnym sumptem wypuścić mały nakład CD, niestety krajowych wytwórni nie stać na wydawanie nowych kapel, więc będziemy próbować nawiązać kontakt zagranicą.
Buri: Pisał do nas Honor Titus, że sprzeda loft w Nowym Jorku by wydać „First four songs” na szczerozłotym winylu ale kazaliśmy mu spierdalać.

No to jeszcze w ramach wprowadzenia, powiedzcie czego dotyczą teksty waszych kawałków i skąd wzięła się wasza nazwa.

Igor: Teksty w telegraficznym skrócie są totalnie punkowe, jak w 80’s – trochę czuję się wyrzucony poza nawias, a trochę dobrze się bawię z całą resztą, całym światem. W tekstach łączę hedonizm i swego rodzaju nienawiść do społecznych konwenansów, stąd też „break these fucking chains” w Brainwash. Staram się ubrać prosty przekaz w mniej banalne określenia, które nie trącają ponglishem, jakże obecnym na polskiej scenie – nie tylko punkowej.

Kisiel: Wpadłem na jakiś artykuł z gazety ze Stanów, gdzie zdesperowani, złamani ludzie wybierają dosyć niekonwencjonalną metodę samobójstwa – prowokując psów do oddania w ich kierunku strzałów. Autentycznie byłem zszokowany i przepchnąłem taką nazwę dla raczkującej kapeli.

22115_918119448251983_3731256851170169738_n

Słuchając waszych kawałków nie trudno odgadnąć wasze muzyczne inspiracje ale nie wierzę, że słuchacie tylko wczesnego amerykańskiego HC. Co zatem najczęściej gości w waszych odtwarzaczach?

Kisiel: Sporo skandynawskich klimatów rocknrollowych, polska scena hc/p.

Igor: Ostatnimi czasy czuję chyba lato, bo słucham dużo (bez linczu, proszę!) australijskiego, melodyjnego metalcore’u spod znaku Amity Affliction czy I Killed The Prom Queen. Poza tym jak zawsze dużo melopunka na deskę, nieco łagodniejszego punkowego grania spod znaku Against Me! czy The Gaslight Anthem, a na bardziej chilloutowe wieczory – jazz i rap. Chłopaki pokazali mi też sporo dobrego punk’n’rolla.

Buri: Ja słucham tylko brzydkiej muzyki dla brzydkich ludzi. Potencjalny muzyk bym go zaszczycił swoją uwagą nie może przekroczyć pewnego progu umiejętności. Ja na przykład muszę się dłużej zastanowić gdzie jest F na basie a rozstrój usłyszę dopiero gdy przewiozę bas ogrzewanym Regio zimą. Późny GG Allin to jest to co chciałbym pokazać wnukom.

Królik: Klimaty hc/punk zarówno sceny polskiej jak i zagranicznej, dużo punkowych klasyków i protoplastów tego gatunku, z których nie ukrywam, że bardzo często czerpię dużo inspiracji, ponadto zawsze znajdę trochę miejsca na dobrego stonera. Poza tym wcześniej wspomniana scena skandynawska, swoją drogą nie wiem czym ich tam karmią na północy, ale kapele takie jak Agent Attitude, Hellacopters, Graveyard, Turbonegro itd. itp. to jest kurwa jakieś mistrzostwo.

10632837_918119441585317_3019096080024918167_n

Poza SuicideByCop udzielacie się też w kilku innych kapelach jak DxD, Hit After Hit oraz Siksa. Czy to kompletna lista? Powiedzcie kilka słów na temat tych projektów. Było też chyba kilka nieistniejących już składów, prawda?

Kisiel: Udzielałem się na bębnach w The Naughty Glasses, razem z Królikiem pierwsze kroki na scenie stawialiśmy w The Viants prawie 10 lat temu, równocześnie z nami Buri grał wtedy w Hitler Was Emo.

Buri: Jak zaczynałem grać to Igor pewnie do komunii świętej szedł. Na początku zaczynałem z Hippie In Conspiracy. Później z Hitlerem gdy dawałem ostatni koncert w Pilonie na tym samym gigu debiutował The Viants z Kiślem i Królikiem. Później próbowałem coś zrobić ale z różnym skutkiem, właściwie do regularnego grania wróciłem mniej więcej rok temu z Siksą a chwilę później z SUICIDEBYCOP. Siksa to feministyczny koncept-punk. Brzmienie basu z wokalem i tekstami Aleksandry Dudczak i scenicznym szoł. Taki punk w wersji minimum-maksimum. Szczerze mówiąc jako Siksa udało się osiągnąć to czego nie zrobiłem z żadnym innym zespołem: oburzamy i szokujemy. Ludzie albo Siksę kochają albo nienawidzą.

Igor: Ja zaczynałem w jabolpunkowych kapelach, których chyba nie warto wspominać. Potem grałem na gitarze i śpiewałem w nieco bardziej już kojarzonej Dead Amoebie, o którą zresztą wspomniał Kisiel. W końcu miałem kapelę z którą nie wstydziłem się wyjść na scenę. Potem z Grzechem, basistą Ameby i poprzednich kapel, pojawił się pomysł pogrania prymitywnej, brutalnej muzy i dokooptowaliśmy dwóch byłych członków toruńskiej kapeli Zerwane Ogniwo – Kubę na gitarę i Geta na gary. Kuba siedzi mocno w stonerach czy ekstremalnym metalu, a Geto w crustach i screamo, stąd też nasza muzyka tak szybko ewoluowała w dark hardcore’owe tematy. Tak też powstało DxD. Poza tym bawię się w noise/drone/glitch w projekcie Pegazus – tworzę go razem z Grzechem z DxD.

Królik: Kisiel wspomniał już o naszych dwóch pierwszych kapelach, w których mieliśmy ‘przyjemność’ grać razem. Zarówno The Viants jak i Hit After Hit, były projektami około punknrollowymi, traktuję te zespoły z bardzo dużym sentymentem bo to właśnie w nich zdobywałem doświadczenie i obycie ze sceną.

11113901_918119648251963_462778975187540994_n

Pochodzicie z Torunia, miasta w którym scena zawsze działała dosyć prężnie, choć nie była jakoś szczególnie liczna. Wydaje się, że w chwili obecnej jest dla niej dobry czas – powstają nowe kapele, pojawiają się nowi ludzie. Jak wy to widzicie?

Kisiel: Nowi ludzie przychodzą i odchodzą, takie uroki miasta studenckiego, natomiast każda z nich daje swoją cegiełkę do budowania naszej lokalnej sceny i oto chodzi.

Buri: Zmiana pokoleniowa zrobiła dobrze Toruniowi. Szczerze mówiąc nie znam osobiście młodszych załogantów, ale ich organizacja i pomysły mnie jarają. Concrete Dog to dla mnie top polskich kapel, duży plus za całą otoczkę i styl. Chociaż tęskni człowiek za Coreballem…

Igor: Ja sam należę do tego nowego pokolenia, bo nie mam nawet dwudziestki na karku (słowa Buriego o komunii świętej wcale więc nie mijają się z prawdą), ale bardzo podoba mi się to co dzieje się obecnie w Toruniu. Jak zaczynałem tu przyjeżdżać na koncerty to był tylko Pilon i Fun Or Die w NRD, potem pojawiły się Dwa Światy i cała ta machina regularnie ruszyła. Ja i paru kumpli zaczęliśmy robić koncerty jako Endless Youth Crew. koncerty od jakiegoś półtora roku robi również ekipa zgromadzona wokół Concrete Dog. Z frekwencją, to generalnie robiąc coś okołopunkowego w Toruniu w 2015, można być coraz spokojniejszym o ludzi na koncercie. Myślę, że na pewno duży wpływ miała na to wspomniana przeze mnie i Buriego kapela Concrete Dog i ich side-project Trüd. Odnoszę wrażenie, że od ich debiutu, kiedy dołączyliśmy do składu my z DxD i SBC, to więcej ludzi pojawia się na lokalsach, niż na reszcie kapel.

Królik: Bez zbędnego pierdolenia – frekwencja na koncertach w ostatnim czasie mówi sama za siebie i oby tak dalej!

Buri, 4 lata temu wypuściłeś film dokumentalny o Pale – „Zakazany Owoc nr.6”. Czy od tamtej pory zajmowałeś się jeszcze kręceniem filmów czy był to jednorazowy wyskok? Masz jakieś plany w tym temacie?

Buri: Trudno powiedzieć czy dokument grupy Le Kolektiff Negatif o Pale to jednorazowa akcja. Filmem zajmuję się właściwie cały czas: zawodowo, naukowo, piszę o nim, organizuję pokazy, uczę o nim dzieci, dorosłych, pomagam, czytam, uczestniczę. Tak też realizuje sie filmy. Zupełnie jak na punk scenie – nie musisz grać by ją wspierać i by być jej częścią. To prawda, „Zakazany owoc nr 6″ był dużym projektem i w sumie dzięki Pale opowiedziałem jak ja rozumiem punk. Nie planuję filmu o scenie, ale to tak we mnie siedzi, że jak nawet robiłem dokument o schizofrenikach czy video art o podróży to było to w pewnym sensie punkowe. Cały czas siedzę w kinie ale czy zrobię coś co zainteresuje scenę hc/punk? Nie wiem.

Ciekawy jestem czego oczekujecie od grania w zespole? Czy jest to tylko oderwanie od codziennych spraw i po prostu hobby czy może coś więcej?

Igor: Ja jaram się przede wszystkim występami na żywo – zarówno tymi dla 5, 50 czy 150 ludzi. Na co dzień zajmuję się głównie pisaniem o muzyce i kulturze, więc ciężko nazwać to oderwaniem, ale cieszę się, że mogę dawać całej scenie undergroundowej coś od siebie. W moim przypadku muzyka jest na pewno czymś więcej i naprawdę się cieszę, że trafiłem na chłopaków i z SBC, i z DxD.

Królik: Oderwanie oderwaniem, aczkolwiek od zawsze była to dla mnie możliwość swego rodzaju manifestu i wykrzyczenia/wygrania tego co się we mnie kłębi. Dodatkowo dzielenie takiej pasji z grupą przegranych wariatów, którymi są moi koledzy z SBC jest zajebistą sprawą. Każdy muzyk, artysta, szarpidrut żyje dla tych kilku chwil spędzonych na scenie, w których przekazuje siebie w sposób sprawiający mu ogrom frajdy.

10995385_918119781585283_1988356531877893958_n

OK, to tyle. Na koniec powiedzcie na kogo głosowaliście na wyborach i dlaczego na Grzegorza Brauna. Podzielcie się też swoimi planami na najbliższe miesiące oraz jak chcecie to dodajcie coś od siebie.

Kisiel: Nie zagłosowałbym na nikogo z kondominium.

Igor: Jak mówiłem chcemy z DxD nagrać porządną EP u Jędrasa, Buri przebąkiwał co nieco o klipie, mamy w zanadrzu parę fajnych gigów, które lada dzień powinny być ogłoszone. Oi!

Buri: Planujemy klip do jednego kawałka z EPki. Zainteresowani jego realizacją są profesjonaliści z klasą i pomysłami a nie jakieś ciule z lustrzankami czy inne Janusze montażu. Powinienem teraz wymienić nazwiska żeby poczuli się zobowiązani i wywołani do tablicy ale pewnie i tak tego nie przeczytają, bo w chwili gdy wywiad się pojawi będą na planie filmu Harmony Korine’a czy innej Wajdy.

Królik: Wiadomo, że na Pawła Korwina-Kowalskiego-Brauna, a to dlatego, że wszyscy wierzymy w takie wartości jak silna polska kibolska, wielodzietne katolickie rodziny oraz JOWy co z resztą możecie wychwycić w naszych tekstach. Na koniec, korzystając z okazji chciałbym zaprosić wszystkich na otwarcie!!!

Rozmawiał Wiktor

https://www.facebook.com/suicidexbyxcop

https://suicidexbyxcop.bandcamp.com