V/A – Oi! Ain’t Dead vol.3 7”
Rebellion 2014

Trzecia część składanki mającej udowodnić, że Oi! Music ciągle żyje i potrafi kopać potwierdza dwie prawidłowości tej serii. Każda kolejna edycja ukazuje się w coraz mniejszym formacie – jedynka wyszła jako LP, dwójka jako 10” winyli i teraz, trójka jako siedmiocalówka. Druga prawidłowość to obecność Razorblade na tych wydawnictwach, co w sumie nie dziwi, gdyż jest to zespół szefa Rebellion Records.

Tym razem mamy swoisty pojedynek między USA a Holandią. Z jednej strony płytki gwiaździstym sztandarem wymachują dowodzeni przez Larsa Fredriksena Old Firm Casuals oraz oi-owi żołnierze z Noi!se. Z drugiej strony krainę tulipanów i coffie shopów reprezentują wspomniani wyżej twardziele z Razorblade oraz Badlands.

Otwierający płytę numer OFC „American dream” jest dosyć typową dla tej formacji produkcją. Melodyjne gitary, wokale Larsa, chwytliwy refren. Jest wszystko co musi mieć street punkowy hit. Ten kawałek spokojnie mógł by się znaleźć na ostatnim, rewelacyjnym LP „This means war”, na którym zespół doszlifował swój sound i nie brzmi tak surowo jak na wczesnych epkach.
Noi!se to jedna z gwiazd współczesnej ulicznej sceny, która nieźle namieszała w ostatnich latach. Ich kawałek „Two faced” rozpoczyna się klasycznym gitarowym intrem, które szybko przechodzi w średnio szybki melodyjny street punk z charakterystycznym mocnym wokalem. Jak to zazwyczaj bywa w przypadku tego kwartetu z Tacoma jest bardzo przebojowo i solidnie. Kawałek kojarzy mi się trochę z dokonaniami The Briggs choć Noi!se brzmi mocniej od zespołu braci LaRocca.

Drugą, holenderską, stronę siódemki otwiera Razorblade. Wiadomo, że miło nie będzie i nie ma zaskoczenia, „Anihilation” to kolejny potężny cios w wykonaniu królów topornego i ciężkiego oi!-a. Dobry sountrack dla jazdy czołgiem po spalonej wojną ziemi.
Drugim reprezentantem Holandii na płycie jest Badlands. Moim zdaniem najsłabszy zespół w zestawie. O ile jeszcze żwawa, z lekko folkowym klimatem, muzyka może się podobać, to mdły wokal najzwyczajniej w świecie mnie wkurwia. Jestem na nie!

Tym razem z pojedynku z wynikiem 2:1 zwycięsko wychodzi reprezentacja Stanów Zjednoczonych, ale tylko dla tego, że Holandia wystawiła jednego rezerwowego zawodnika. Czekam na kolejną odsłonę „Oi! Ain’t dead!”, która już została zapowiedziana przez wydawcę.

Wiktor Rykaczewski