THE LOWER ORDERS – s/t
Lionheart Records

4 utwory. 13 minut. Tyle trwa ta płyta. Mało. Ale to dobrze, bo czujesz niedosyt i chciałbyś więcej. A chciałbyś więcej ponieważ dostałeś właśnie mieszankę, w której wobec wszystkich elementów zachowano właściwe proporcje.

Każdy kawałek jest na swój sposób inny, choć całe wydawnictwo zachowuje gatunkową spójność. Melodia równoważona jest przez zadziorność gitar i zdarty głos wokalisty. Brzmienie, stworzone w domowym studiu, nie jest ani sterylne ani garażowe. Dla kogoś to może nic nie znaczący szczegół, ale wyraźnie słychać tu basistę, co bardzo mi odpowiada. Zbyt często instrument ten ginie gdzieś w tle. Tempa są zróżnicowane, ale perkusista nie pozwala słuchaczowi zapomnieć, że słuchamy kapeli punk.

Choć The Lower Orders nie odkrywają żadnych nowych patentów, jest tu jakiś powiew świeżości. Pomimo zdecydowanych wpływów Oi czy streetpunk jest to coś osadzonego w szerszej konwencji hardcore punk. Sznyt zdecydowanie amerykański i jeśli miałbym już rzucać jakimiś porównaniami to wymieniłbym chyba Stormwatch.

Teksty, wbrew temu, co mogłyby sugerować niektóre tytuły („Fight to survive” czy „Hated and proud”), pozbawione są napinki czy chwalenia się rozbijaniem cudzych głów. Jest za to trud codziennego życia, bronienie swoich racji i funkcjonowanie w społeczeństwie, które nie rozumie odmienności. Jest też gorzki humor i autoironia:

I had to fight
for everything I’ve had,
I’ve had some luck,
but it’s all been bad.

Jedyna rzecz, którą wyrzuciłbym z tej płyty to niektóre chórki, które brzmią jakby zostały sztucznie doklejone i wydają mi się zupełnie nie pasować do utworów, w których się znalazły (podobne chórki, choć w większej ilości, da się usłyszeć na płycie “Sound of revolution” Warzone). Szczegół nie wpływający na ogólny odbiór płyty.
Płyta jest nadal do kupienia w pre-orderze u wydawcy.

Michał

[ENG]
4 songs. 13 minutes of music. That is all this record contains. But that’s good, because you are left hungry for more. And you want more, because you’ve just been served a mixture where all elements are in the right proportions.

Each individual song is different in its own way, although the entire records is consistent as far as the genre goes. The melodies are balanced with aggressiveness of the guitars and vocals. The sound, home-studio, is neither sterile nor garage-like. Some people might consider it to be a detail of minor importance but I really like the fact that you can hear the bass clearly. Too often this instrument is lost in the background. Although the tempos vary in each of the songs, the guy behind drums won’t let you forget this is ultimately a punk record.

The Lower Orders might not be breaking any new ground here, there’s definitely a sense of freshness. Despite obvious Oi and streetpunk influences this records fits very well in a much broader genre of hardcore punk. The sound and song-writing are definitely more American than British and if I had to compare it to anything it would probably be Stormwatch.

The lyrics, in spite of what the titles of the songs might suggest („Fight to survive” czy „Hated and proud”), are far from tough guy crap and bragging about busting other peoples’ heads. Instead, you’ll hear about the hardships of everyday life, standing up for yourself and living in a society where being different is shunned. There is also self-mocking irony:

I had to fight
for everything I’ve had,
I’ve had some luck,
but it’s all been bad.

The only thing that doesn’t sit well with me on this record are some parts of backing vocals which sound as if they were forced on the songs and they sound a bit artificial (I think “Sound of revolution” album by Warzone suffered from the same thing but to a much larger degree). This, however, doesn’t change the overall high quality of this piece of music.
You can still purchase the record from the label.

Michał