KRYZYS – 78-81 2CD
Fonografika 2014

Stołeczna Fonografika ukoronowała koniec 2014 roku dwupłytową antologią Kryzysu. Pominę zwyczajową laurkę, w której musiałbym użyć takich słów jak „legenda”, „kamień milowy”, „kultowe” czy „prekursorzy”. Każdy kto choć odrobinę interesuje się historią polskiego punk rocka, czy nawet szerzej, muzycznego undergroundu, na pewno wie co to za zespół. A jeśli nie to powinien znaleźć sobie inne hobby.

Wracając do płyty. Pierwsze wrażenie jest bardzo pozytywne. Widać, że wytwórnia przyłożyła się do wydawnictwa od strony edytorskiej. Kompakty zapakowane są w schludny digipack a 20 stronnicowa wkładka zawiera pełne kalendarium koncertów, które Kryzys zagrał przez 3 lata swojego istnienia, bogato ilustrowane często niepublikowanymi fotografiami z tamtych lat. Słowo wstępu w książeczce napisał perkusista i tekściarz grupy Maciej „Magura” Góralski i jest to chyba najsłabsza rzecz w tym wydawnictwie. Trąci ono bufonadą i rozrośniętym ego, ale może to tylko taka stylizacja. Nie ważne.

Jeśli chodzi o zawartość muzyczną to pierwszy krążek zawiera w całości „francuską” płytę Kryzysu, czyli rejestrację koncertu z Ursynowskiego Domu Kultury z dodatkowym coverem Serge’a Gainsborough nagranym podczas próby. Nie są to moim skromnym zdaniem najlepsze nagrania ani najlepsze wersje utworów, które zostały po zespole. Nie do końca przekonują mnie otwierające płytę nowofalowe i lekko psychodeliczne „Dance macabre” czy „Thief of fire”. Nienajgorzej za to wchodzą największe hity Brylewskiego i spółki czyli „Armageddon”, „Telewizja”, „Dolina lalek” i „Gwiezde wojny”. Znośny jest też reggowy „Breaks”. Reszta utworów to średniaki, które niczym szczególnym się nie wyróżniają.

Druga płyta zawiera efekty dwóch sesji nagraniowych – pierwsze siedem utworów zarejestrowano w studenckim radio w Toruniu w 1981 roku. Kolejne siedem to natomiast zapis koncertu z opolskiego Festiwalu Piosenki Polskiej z czerwca 1981 roku.
Pierwsza część tej płyty to moim zdaniem opus magnum Kryzysu. Najlepsze utwory, najlepsze wersje i najlepsza jakość nagrań. Każdy z tych kawałków, łącznie z zaadoptowanymi przez zespół Deadlock’owymi „Ambicją” i „Świętym szczytem”, to klasyki, które zna chyba każdy (choć by z kasety noszącej taki sam tytuł jak opisywana antologia wydanej przez Roberta Brylewskiego w latach ’90).
Druga część płyty mimo iż niemal całkowicie pokrywa się jeśli chodzi o utwory z toruńską sesją też jest bardzo dobra, szczególnie, że aranże nieznacznie się różnią. Słychać, że Kryzys zagrał świetny koncert i był w szczytowej formie. Jakość nagrań jest całkiem niezła jak nagranie koncertowe ale wiadomo, są to, podobnie jak pozostałe utwory na płytach, archiwalia mocno odbiegające od dzisiejszych standardów rejestracji dzwięku. Na uwagę zasługuje konferansjer zapowiadający koncert, który nie wiadomo czy przez pomyłkę, czy może wprowadzony w błąd przez zespół przekręca imiona i nazwiska muzyków, tytułując na przykład Brylewskiego Arnoldem.

Cieszę się, że te nagrania zostały w tak solidny sposób wydane gdyż dzięki temu ratuje się od zapomnienia kawał historii polskiej muzyki. Mam cichą nadzieję, że Fonografika pójdzie za ciosem i uraczy nas jeszcze podobnymi wydawnictwami.

Wiktor Rykaczewski