Glory Days to warszawski zespół poruszający się w klimatach oi!/street punk. Kapela jak dotąd ma na koncie wydaną własnoręcznie kasetę, której recenzję możecie znaleźć na naszej stronie, oraz kilka koncertów. W najbliższym czasie utwory z kasety ukażą się również na winylu nakładem holenderskiego Aggrobeat records. Muzyka tworzona przez stołeczne trio jest bardzo stylowa oraz reprezentuje wysoki poziom, rzekłbym nawet światowy, który mocno wyróżnia zespół na tle innych polskich przedstawicieli tzw. „ulicznego grania”, którzy zazwyczaj męczą prymitywnym oi!o-polo. Na moje pytania odpowiadali Piotr Rosikoń (wokal, gitara) oraz Hubert Wiśniewski (wokal, bas).

 

Czołem. Powiedzcie klika słów o GloryDays. Kim jesteście, co gracie i skąd się wzięliście?

HW: Gramy obecnie w składzie Piotrek – gitara, wokal, Hubert – bas, wokal i Arek – bębny. Wcześniej na perkusji grał z nami Gniewko. Gramy muzykę inspirowaną brytyjskim punkiem, oi!music oraz oczywiście hardcorem, bo z tej sceny zdecydowanie „pochodzimy” i w w hardcorowych zespołach długi czas graliśmy (Identity, LastItem, GovernmentFlu, Sixpack, RealityCheck, żeby wymienić kilka z nich).

Dlaczego zdecydowaliście się założyć zespół poruszający się w stylistyce oi/street punk? Wasze poprzednie kapele grały zupełnie coś innego.

PR: Założenie takiego zespołu chodziło mi po głowie już od jakiegoś czasu, miedzy innymi ze względu na to, że bardzo cenię sobie taka stylistykę, a swoją przygodę z hc/punkiem zaczynałem od klasycznych brytyjskich zespołów pre-oi!/punk77, 82. W pewnym momencie ułożyłem dwa, trzy numery do szuflady, które czekały na swoją kolej, aż w jakiejś luźnej rozmowie z Hubertem doszliśmy do wniosku, że fajnie by było coś w takim klimacie wspólnie zrobić. Dokooptowaliśmy Gniewka na bębny i na początku zeszłego roku ruszyliśmy z próbami.

10464170_749612758436293_8491497340799438248_n

Czy w związku z tym, że zespoły, w których graliście do tej pory grały całkiem inaczej niż GloryDays nie boicie się posądzenia o brak autentyzmu i pewien koniunkturalizm? W końcu wydaje się, że uliczne granie przeżywa właśnie swoją kolejną falę popularności. Zresztą co bardziej złośliwi załoganci z Warszawy określają was mianem „hipsterskioi!”. Podoba się wam taki opis waszego zespołu?

PR: Szczerze mówiąc, nie bardzo mnie to obchodzi. Tak jak wspomniałem, pomysł grania oi!/street punka gdzieś tam od dłuższego czasu kiełkował, ale albo nie było do tego odpowiednich osób, albo nie było wystarczająco dużo czasu. Na pewno nie kalkulowałem, że teraz jest idealny moment, bo akurat pojawia się ileś tam zespołów grających w takim stylu. Co do wspomnianego określenia to spotkałem się z nim na pewnym „branżowym” forum internetowym i jest tak kretyńskie, że aż zabawne. W każdym razie nie mamy zamiaru nikogo na siłę do nas przekonywać, a tym bardziej tłumaczyć się albo przedstawiać „referencji”.

HW: Jest nas w tym zespole tylko trzech, ale łącznie chyba mamy około 100 lat, więc jeśli ktoś myśli, że w tym wieku i po tylu latach grania w zespołach obchodzi nas, co tam jeden z drugim o nas gdzieś napiszą, to jest w błędzie. Jakbym chciał grać metal, to bym grał metal, jakbym chciał grać disco polo, to bym grał disco polo, a jak komuś się coś nie podoba, to niech słucha innych zespołów. I nie wiem za bardzo, o jakiej fali popularności mowa. Są jakieś dobre zespoły bez wiochy w tym temacie w Polsce? Bardzo nieliczne –Lazy Class przychodzi mi do głowy, może jeszcze jakieś dwie, trzy nazwy bym znalazł. Rzeczywiście ogromna moda jak na 40 milionowy kraj. Niektórzy mają strasznie niskie poczucie własnej wartości i muszą wmówić sobie, że oni są spoko, a „inni” nie, ale to nie mój problem tylko ich.

Wasza nazwa to tylko gatunkowa stylizacja czy może odwołujecie się do jakichś konkretnych „Dni chwały”?

HW: Nie zastanawiałem się nad tym nigdy. Nazwa fajnie brzmi, nie myślałem za bardzo, co ma symbolizować, ani że musi brzmieć „gatunkowo”.

Dlaczego zdecydowaliście się wydać waszą epkę na kasecie magnetofonowej? Sentyment czy punkowy snobizm? Ktokolwiek kupuje jeszcze taśmy?

HW: Koszty ;). Wychodzi taniej niż epka, bo można zrobić dowolną ilość, niekoniecznie od razu tyle sztuk, ile sztuk trzeba zrobić winylu w tłoczni, a całość produkcji trwała może z dwa tygodnie łącznie. Poza tym ja się na kasetach wychowałem i mam sentyment (w przeciwieństwie do płyt CD, których nie lubię). Ostatnio przytargałem z piwnicy moje stare kasety i dumnie prezentują się na półce, mam też cały czas sprawny deck Technics’a, więc gdy tylko chcę, to mogę podłączyć go do wzmaka i posłuchać tego, czego słuchałem, będąc nastolatkiem.

10406705_726949877369248_8652074425390959696_n

Pojawił się ostatnio „dobry wujek” z Holandii w postaci Aggrobeat records, które wyda wasz pierwszy materiał na winylowej siódemce. Jak doszło do nawiązania współpracy? Myślicie, że epka wydana na zachodzie pomoże wam w zaistnieniu na tamtejszej scenie?

PR: Nie wiem, czy pomoże, bo nie patrzymy na to w ten sposób. Na pewno cieszymy się z tego, że mamy solidnego wydawcę, który zajmie się wytłoczeniem tych numerów na winylu i który dodatkowo zadba o jego dystrybucję. Cała sprawa wyglądała tak, że wysłaliśmy Paulowi kasetę do zrecenzowania na jego blogu (oioimusic.com). Kaseta ostatecznie do niego nie dotarła, ale po jakimś czasie dosłaliśmy mu kawałki mailowo. Muzyka mu się spodobała, więc zaproponował nam współpracę.

HW: Fajnie, że to wyjdzie na siódemce i fajnie, że na Zachodzie, a nie tylko w Polsce, ale tak jak wspomniał Piotrek, my nie chcemy nigdzie „zaistnieć”. Mamy swoje życie, małżeństwa, dzieci, a granie traktujemy jako fajne hobby i gralibyśmy nawet jakbyśmy mieli wydawać sobie płyty sami. W czym zresztą też jest sporo frajdy.

Od wydania kasety minęło już kilka miesięcy. Przez ten czas zagraliście, o ile się nie mylę, tylko trzy koncerty. Dlaczego tak mało?

PR: No niestety mało.Wynikło to nie z naszego lenistwa, ale raczej z problemów personalno-zdrowotnych.Po nagraniu kawałków na kasetę i zagraniu latem tych trzech gigów odszedł od nas Gniewko, a znalezienie jego następcy też chwilę trwało. Na szczęście pomocną rękę wyciągnął do nas Arek. Niestety ręka okazała się nie do końca sprawna, a raczej nie do końca zrośnięta po złamaniu. Jesienią i zimą zagraliśmy tylko kilka prób z racji tego, żeby nie przeciążać Arka, któremu kontuzja nie leczyła się w takim tempie, w jakim się spodziewali tego on i lekarze. W końcu okazało się, że nie obejdzie się bez kolejnego zabiegu, więc zdecydowaliśmy się nagrać jeszcze przed tym nowy materiał, jako że rekonwalescencja po zabiegu może trwać aż do maja. W czerwcu mamy jednak nadzieję ruszyć z koncertami, z których pierwszym będzie najprawdopodobniej Punkowy Fest w Bielsku Podlaskim.

Niedawno ponownie odwiedziliście studio MustacheMinistry. Powiedzcie kilka słów o utworach, które zarejestrowaliście. Czego można się po nich spodziewać? Kiedy i w jakiej formie się ukażą?

PR: W styczniu złożyliśmy Marcinowi krótką weekendową wizytę, podczas której nagraliśmy cztery nowe kawałki. Myślę, że stylistycznie są one zbliżone do tego, co jest na kasecie – trochę po brytyjsku, trochę po amerykańsku. Może wokalnie jest nieco mocniej, a muzycznie momentami bardziej „melancholijnie”…. Co z tym materiałem zrobimy, dokładnie jeszcze nie wiem, ale mamy już pewne plany, o których poinformujemy niebawem.

W ostatnich latach street punk ma się bardzo dobrze. Trzymacie rękę na pulsie? Orientujecie się w tych wszystkich nowych kapelach czy może raczej zostajecie przy klasyce? Jacyś faworyci?

HW: Piotrek zdecydowanie więcej tego słucha. Ja zatrzymałem się, poza nielicznymi wyjątkami, na klasyce z lat 70. i 80.

PR: Dokładnie, jest tego wszystko dość sporo teraz. Tak jak wcześniej wspomniałeś, w pewnym sensie jest na to koniunktura. W niektórych street punkowych kapelach grają goście wcześniej kojarzeni z bandami hardcore’owymi , hc/punkowe wytwórnie sięgają po nagrania skinowskich zespołów itp. I bardzo dobrze pod warunkiem, że ma to wszystko ręce i nogi. Co do moich aktualnych faworytów to – pomijając „gwiazdy” pokroju Lion’s Law, Noi!se,Booze&Glory lub OFC (również :)) – mogę wymienić Battle Ruins, Hammer and the Nails, Hired Goons, Suede Razors, Brick Assassin, Hard Evidence,Legion 78, Lower Orders a ze Starego Kontynentu m.in. Urban Savage, Last Crusade, Syndrome 81 czy Rixe. Oczywiście nie wszystko, co wychodzi, zasługuje na uwagę – jest też sporo słabizny.

Założę się, że nie słuchacie tylko oi!-a. Czym z innych muzycznych podwórek się jaracie i co moglibyście polecić?

PR: Wiadomo, że nie, przecież jesteśmy farbowanymi lisami… hehe. Oczywiście hardcore/punk z nastawieniem na starą szkołę i to też na wyrywki – obecnie na pewno RivalMob, Boston Strangler, Vigilante, Ajax, Vanity, Long Knife, Neighborhood Brats, a z rodzimych kapel m.in. Heatseeker, Desperate Times, Hidden World, Cold, Bombat Belus. No i różne klasyki. Od czasu do czasu jakaś rockóweczka, trochę starego soulu/rocksteady/reggae (również we współczesnym wydaniu w wykonaniu, np. The Delegators, Suedehead).

HW: Polecam wszystkie dobre polskie zespoły, a jest ich całkiem sporo, od Iron To Gold do Infekcji. Słuchajcie naszych kapel, bo bardzo często są zdecydowanie lepsze niż te zachodnie!

Czy poza GloryDays udzielacie się aktualnie w innych projektach muzycznych? Wydaje mi się, że większość waszych starych zespołów, takich jak Black Tapes, Identity, Obsessions czy Reality Check, to już historia. Dlaczego?

HW: Życie. :-) Ja w tej chwili nie gram nigdzie indziej poza GloryDays.

PR: U mnie jest w zasadzie podobnie. Jest jeszcze Ill, z którym wieki temu temu nagraliśmy ok. 10 numerów i które niedawno udało nam się skończyć, ale nie wiemy, co będzie się z tym działo dalej. Na pewno chcemy, żeby te nagrania w jakiejś formie się ukazały.

10177344_871257749605126_4198766954932534355_n

Piotrze, czy reaktywacja-niespodzianka Last Item na festiwalu Animal Friendly, który odbył się w listopadzie 2014, to tylko jednorazowy epizod czy może zapowiedź wznowienia działalności?

PR: Mimo że bardzo miło było zagrać z chłopakami po takim czasie, to raczej był to jednorazowy wyskok. Chociaż kto wie, może jeszcze kiedyś coś razem zrobimy.

Ok. To tyle z mojej strony. Na koniec powiedzcie czego można się spodziewać po waszym zespole w najbliższych miesiącach. Jest to również odpowiednie miejsce jeśli chcielibyście jeszcze coś przekazać czytelnikom.

HW: Dzięki za zainteresowanie i róbcie dalej dobrą robotę, którą robicie. Pozdrawiamy!

PR: Tak jak wspomniałem, w najbliższym czasie zbieramy siły na wczesne lato, kiedy mamy nadzieję w końcu zagrać kilka gigów. Będziemy też coś robić w kierunku tego, żeby pojawiło się nowe wydawnictwo oprócz zbliżającej się siódemki w Aggrobeat. Dzięki za wywiad i powodzenia, zarówno z zinem, jak i z Lazy Class!

Wiktor Rykaczewski

https://www.facebook.com/glorydayspunk
http://glorydayswarsaw.bandcamp.com